[5]2 sierpnia 2010 @ 12:17


58. Nigdzie nie jesteśmy bardziej samotni, niż leżąc w łóżku, z naszymi tajemnicami i wewnętrznym głosem, którym żegnamy lub przeklinamy mijający dzień. Jonathan Carroll - Białe Jabłka
I minął kolejny miesiąc wakacji. Wczoraj byłam z kuzynkami w matarni, kupić sobie meble i tak ogólnie pochodzić po sklepach. Moja najstarsza kuzynka po raz drugi zaproponowała mi wyjazd na narty do Szwajcarii. Co będę ukrywać, bardzo bym chciała, ale matka zaczęła wymyślać, że co będzie jak nogę złamię, że nigdy nie jeździłam i w ogóle. No takie już głupie tłumaczenie. Skąd mam wiedzieć czy mi się to podoba, skoro nigdy nie jeździłam? Pff. Poza tym to też trochę kosztuje, także muszę zrezygnować. W ogóle matka wczoraj znów zaczęła swoje gadanie o sprzedaży domu. Dopiero miesiąc temu się przeprowadziliśmy, a ona nie chce tu mieszkać. Twierdzi, że nienawidzi tego domu i tego miejsca, że za parę lat będzie z ojcem niedołężna i kto będzie ją tu wozić, no i kto będzie robić na działce i sprzątać w tym całym domu. W sumie już mi to zwisa. Tu i tak nikogo nie mam, także nie robi gdzie mam mieszkać, czy tu czy w Gdyni.

[edit]
Nienawidzę mojej matki, nie cierpię i nie znoszę. Najchętniej znów bym podcięła sobie żyły, ale tym razem wzdłuż, a nie w poprzek.

[1]11 sierpnia 2010 @ 15:11


59. To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia. JC
U mnie po staremu. Ostatnio mieliśmy gości parę dni, także coś się działo. Byłam jeszcze na weselu. Tego nie skomentuję. Chciałabym wymazać ten dzień. Poza tym to nic się nie dzieje. W domu na okrągło sprzątam. Ale w sumie już niedługo, bo faceci od struktury już kończą, a potem weźmiemy kogoś do ogrodzenia, kostki brukowej i do ogrodu. Także już wszystkie prace będą działy się dalej od domu niż teraz, no i nie będzie się kurzyć. Ogólnie czuję się jakbym stała nad przepaścią na jednej belce i nie wiem czy mam iść w prawo czy w lewo. Już nie wiem kim jestem, co dalej ze mną będzie, co mam robić, czy się wycofać czy iść inną drogą. Naprawdę już nic nie wiem. I to mnie frustruje, bo stoję w miejscu. I nie jestem szczęśliwa, w ogóle. Taki ślepy zaułek.

[3]17 sierpnia 2010 @ 10:09


60. Najtrudniej w życiu patrzeć jest w oczy ukochanej osobie i widzieć pustkę. Zupełnie nic. Obojętność, zero tęsknoty. Najtrudniej czuć, że się ją kocha cała sobą i wiedzieć, że bez niej nie można żyć, ale ona bez Ciebie jest szczęśliwa.
Ehh, no dobra, nie ma co się użalać nad sobą. To już się robi nudne. Znalazłam pracę. Jest jeden haczyk, a raczej dwa. Będę opiekować się dwojgiem dzieci przez jakiś tydzień, ale póki co nie przedyskutowałam za jaką cenę. Jeżeli babka się nie odezwie to do niej zadzwonię jakoś pod koniec tygodnia. W sumie nie liczę na więcej niż 6-8 zł za godzinę. Ale grunt, że wpadnie kasa i będę mogła się wyposażyć w coś nowego. Ostatnio robiłam remanent w moich ciuchach i doszłam do wniosku, że mam dużo sportowych koszulek, trochę za dużo. Ale jakby tak spojrzeć z drugiej strony to w cale nie mam dużo ubrań, większość stanowią te luźne koszulki. No i brakuje mi spodni. Mam dwie pary z zeszłego roku, a nawet jeszcze wcześniej. Wątpię, żeby mi starczyło kasy, dlatego przyjeżdża ojciec i mam zamiar się obkupić przed wypłatą. Wiem, jestem sknera ;p Ale wolę sobie zostawić kasę na "czarną godzinę".

[2]22 sierpnia 2010 @ 00:43


61. - Co się dzieje z człowiekiem, kiedy pęka mu serce ? - Nic. Zupełnie nic. Przecież żyję, pije herbatę, czasem nawet się uśmiecham. Z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu, rozumiesz?
I kogo ja próbuję oszukać? Myślałam, że ucieknę od tego wszystkiego, tego całego bagna, a jednak jeszcze bardziej się wkopałam. Zrozumiałam, że nie ma wyjścia. Muszę z tym żyć. Chcąc, nie chcąc jestem zmuszona go widywać. Albo wydrapię sobie oczy i będzie po krzyku. Ale to raczej nie wchodzi w grę. Pff... ależ to życie jest okropne. Poza tym czekam na tatę, ma niedługo przyjechać. Powiesiłam sobie jego zdjęcia na tablicy korkowej, bo już powoli zapominałam jak wygląda - uroki pracy za granicą, przez co nasza rodzina się rozpadła. I tak niezbyt optymistycznym akcentem kończę tą notkę. Trzeba się w końcu zmierzyć za parę godzin z rzeczywistością i nim.

[22]26 sierpnia 2010 @ 20:33


62. Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi. S.W.
Wczoraj byłam ze znajomymi w kinie. Od początku ten wypad był skazany na porażkę. Na wstępie się dowiedziałam, że on zaprosił taką jedną dziewczynę, by wybrała się z nami do kina (to ta co była z nami na wycieczce autokarowej pod Warszawą). Lubię ją, jest w porządku, ale to był cios prosto w serce. Także nie bardzo skupiłam się na filmie, którego swoją drogą fabuła była dosyć banalna. Po drodze miałam różne przygody, zgubiłam legitymację, musiałam biec do samochodu i się wracać, jednym słowem nalatałam się. Jak weszłam na salę byłam mokra. Po filmie poszliśmy na samochodziki. Nie miałam ochoty jeździć, po drugie nie miałam kasy, a to też długa historia. Powiedziałam tej dziewczynie, żeby przejechała się z nim. Cóż, byłam wściekła, ale po co ona miała tracić dobrą zabawę? Po drugie myślałam tylko jak się zmieszczę w tym samochodziku - nie było szans. Byłam dwa razy jak on. W tym czasie jak reszta jeździła ja stałam i rozmawiałam z taką N., która coś wiedziała na temat ostatniej byłej jego. Nazywa się tak jak ja i zostawiła go, bo była niezdecydowana. Pomyślałam, że teraz jest identycznie, z tym, że to on jest niezdecydowany. Jak odwoził nas w tym tą dziewczynę widziałam jak odprowadzał ją wzrokiem. Ja mu na odchodne, kiedy wyciągał moje rzeczy z bagażnika coś walnęłam, dokładnie nie pamiętam - byliśmy przed pierwszą w nocy. W każdym razie powiedziałam mu, że jest nieodpowiedzialny, że namieszał a teraz dupa, nie skumał tego za bardzo, ja się wkurzyłam i poszłam. Następnie napisałam mu esa, a w nim o co mi dokładnie chodzi, on mi odpisał, ale już sama nie wiem jak to rozumieć. Jak go spotkam to nie będę w stanie spojrzeć mu w oczy. Chociaż powinno być na odwrót, to niestety w te sprawy jestem zbyt słaba. Ale dzięki takiej sytuacji już wiem, że nie jestem w stanie się z nikim związać. To po prostu nie dla mnie.

edit.
Wódka w połączeniu z goryczą to mieszanka wybuchowa.

© joliment