[2]2 sierpnia 2009 @ 21:05


30. Obrzydło mi to moje życie (Rodz. 27:46).
Dziś wróciłam spod namiotów. Ogólnie to sporo się działo. Zrobiłam ponad 200 zdjęć, a byliśmy tam tylko tydzień (takie to naciągnięte, bo wyjechaliśmy w poniedziałek, a wróciliśmy w niedzielę). W zasadzie było fajnie. Ale bywają także te złe chwile. No najkrócej można to ująć tak, że pewien chłopak mi się spodobał, może to zbyt duże słowo, polubiłam go :) ale nic z tego nie będzie, a on ma taki nieziemski wzrok, że kiedy na mnie patrzy to jakby mnie skanował. Mam wrażenie jakby szukał czegoś w moich oczach. No cóż, może to już jest coś ze mną nie tak. Tacy faceci jak on nie umawiałą się z dziewczynami takimi jak ja. I wszystko proste. Zaraz się kładę spać. Jestem wyczerpana tymi namiotami, późnym chodzeniem spać i wczesnym wstawaniem. No i teraz wygodnie bynajmniej się wyśpię. No i na koniec dopowiem, że nie jestem już szczęśliwa. Jestem beznadziejna, gruba i brzydka. Uświadomiłam to sobie pod namiotami. Byłam najgrubsza. Ale ja się tak szybko nie poddaję i do końca wakacji schudnę, chociaż trochę.

[0]14 sierpnia 2009 @ 11:39


31. Is food more important than happiness in life? I think not!
Ależ ten czas leci.Za chwilę zacznie się szkoła, a ja w sumie jeszcze dobrze nie wypoczęłam. Mam dość już mojej matki. Przy niej mój mózg się lasuje. Teraz została z niego papka. Nie wyobrażam sobie mieszkać z nią jak skończę szkołę. Załatwię sobie gdzieś pracę. Już nawet nie myślę co będę robić po liceum, czy dalej się uczyć czy nie. Mam pustkę w głowie. Jedynie chcę się wyprowadzić i wreszcie mieć spokój. No ale co to teraz zmieni? Do końca szkoły zostało niestety 8 miesięcy plus miesiąc matur. Do tego czasu zdechnę chyba. A może uda mi się z kimś zamieszkać, kurcze no nie wiem. Chciałabym rano wstać i nie martwić się o nic. Nie musiałabym wysłuchiwać tego jej zrzędzenia. Wtedy nic więcej do szczęścia by mi nie było potrzebne. Może myślicie, że przesadzam, ale nie znacie jej, ostatnio o mało co nie dostałam po głowie słoikiem z ogórkami. W sumie jestem do tego przyzwyczajona. W ogóle moja rodzina jest jakaś dziwna. Jedzenie wspólnie obiadu, rozmowa i spędzanie ze sobą czasu to dla mnie czysta abstrakcja. A o uczuciach nie wspomnę. To może dlatego jestem upośledzona uczuciowo. Dlatego powiedziałam sobie, że będę sama, nikt inny nie jest mi potrzebny. Może to egoistyczne z mojej strony, ale nie sądzę, żebym była w stanie kogoś pokochać tak bardzo, a co dopiero ta osoba mnie. To już z kolei inna historia.

[0]25 sierpnia 2009 @ 15:53


32. I'll try anything once, twice if I like it, three times to make sure.
Moje życie dotychczas było nudne, zero niespodzianek itp. Ostatnimi czasy zmieniło się to o 180 stopni. Nie powiem, że moje życie nabrało barw, ale w końcu mam kogoś, komu mogę powiedzieć wszystko. Tak się bardzo cieszę. No a za tydzień do szkoły. Ta wiadomość mnie przytłacza, ale jeszcze nie mogę się przestawić. Nie wiem jak będę wstawać o 6.00, uczyć się. Matura przede mną i staram się na razie o tym nie myśleć, ale ciężko tak, kiedy wszyscy naokoło o tym trąbią. Czuję, że wróciła ta moc i to samozaparcie. Schudnę, wiem to. Teraz już nie jestem w tym sama.

© joliment