[9]4 lipca 2013 @ 13:17


Obrona za 5 dni. Zero stresu i zero gotowych odpowiedzi na pytania. Ale spoko dziś je zrobię.
Z Nim widziałam się wczoraj. W końcu. Brakowało nam tego. Jest idealnie.

[16]6 lipca 2013 @ 16:06


Nie chce mi się uczyć, strasznie. Później się za to wezmę.
Ta pogoda sprawia, że chce mi się spać.

[16]9 lipca 2013 @ 22:23


Moje drogie obroniłam się !

Więc teraz mgr???

[23]12 lipca 2013 @ 12:27


Nic nie jest tak jak być powinno.
Brat mi robi cholernie pod górkę, zachowuje się jak ostatni cham i prostak, ale cóż mogę wymagać - siedzi po 10 godzin dziennie przy komputerze i gra w jakieś gówna - to i rozum wielkości orzeszka ma.
Matka nie lepsza, szuka dosłownie dziury w całym, jeśli nie chodzi o sprzątanie - jest okropną pedantką - to o pracę, której nie mam, bo nie mogę znaleźć, albo o to, że jestem najgorszą i najmniej domyślną córką na świecie. Niestety nie urodziłam się inna, nie jestem moją kuzynką, ani córką jej koleżanki. Jeśli jestem taka zła to po chuj robiła sobie dzieci?!
Ponadto składam teraz papiery na dzienną magisterkę. Jedno szczęście, że matka z tego powodu nie robi mi wyrzutów. Początkowo nie chciałam robić mgr, już nie chce mi się uczyć, naprawdę. Jednakże z drugiej strony jak napisał Halidar, lepiej być bezrobotnym magistrem. Także tak chyba zrobię, co mi robią dwa lata nauki? Poradziłam sobie na AM bez warunków to i na UG tym bardziej.
Zapomniałabym. Matka znów chce budować dom, tym razem 100km stąd. Najgorsze jest to, że chce mnie wziąć ze sobą. No nie wyobrażam sobie, by iść z nią na to zadupie. Kilka pociągów na dzień i uważa, że wszystko jest okej. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się ogarnąć coś swojego. Tego domu nie chce mi dać stwierdziła, że nie zasłużyłam i go sprzeda. No trudno, nie będę prosić.
Skoro ona chce mi wypominać coś co było dawno temu to jej sprawa, ale niech nie liczy, że potem będzie okej.
Właśnie skoro o tym mowa, rodzina MN, a dokładniej to jego matka jest bardzo negatywnie do mnie nastawiona. Mimo, że mnie nigdy nie widziała, nie rozmawiała, a już ma zdanie wyrobione na mój temat. Nie wiem, to albo coś ze mną jest nie tak czy jak? Ja nigdy nie oceniałam kogoś z kim nigdy nie zamieniłam słowa ;/ Ale to tylko o niej świadczy. Boje się tego co będzie później, jeśli nie przypadnę jej do gustu... Wymarzona teściowa^^

[16]13 lipca 2013 @ 21:39


Jeden wielki sajgon. Jedna wielka awantura.
Wszystko po staremu - czyli wykańczam się psychicznie.
Czy już wspominałam jak bardzo chcę wrócić na studia???

[6]18 lipca 2013 @ 14:38


Nic mi się nie chce. Albo nic by mi się nie chciało, gdyby nie fakt, że jestem służącą, sprzątaczką i kucharką we własnym domu. I co chwilę słyszę, że coś jest nie tak, że źle coś zrobiłam, że się nie postarałam i się nie przykładam.
Na dodatek matka kupuje drugą działkę - 1ha 200m i chce na niej postawić dom. Zgadnijcie kto ma ją przekopać i na niej pracować^^ Wspomniałam, że jest ona oddalona o 100 km? Wygwizdowie Wielkie.
Ale mojej matce to nie robi, w październiku idzie na emeryturę i chce siedzieć i grzebać w ziemi na jakiejś zapyziałej wsi i nie rozumie, że komuś może to nie odpowiadać, bo przecież tam jest spokój -,-
Codziennie chodzę niedospana, co przecież są wakacje, to po co spać do 10 (ja pierdole, co to kurwa ma być?!). Oszaleję przez tą moją matkę. Nie moja wina, że nie urodziłam się w latach 50-tych i nie musiałam pracować na polu od rana do wieczora ;/ I non stop wyrzuty w tym stylu, ile można?!

[9]21 lipca 2013 @ 15:24


Jest okej, gdy wypruwam z siebie flaki. Nieważne. Jest okej.

[5]23 lipca 2013 @ 11:37


Dostałam się na studia omnomnom.

Rodzina non stop dzwoni i pyta czy będę na Woodstocku. Już nie wiem co im mówić. Problemem są pieniądze, których od rodziców nie dostanę. Wczoraj sfinalizowali zakup działki i to jest teraz ich głównym wydatkiem. Ponadto pracy jak na złość nie mogę znaleźć. Nie wiem co robię źle.
Czuję, że rodzice teraz mnie "zatrudnią" do roboty na ich nowym zalesionym polu. Nie macie pojęcia jak mi się nie chce. Myślałam, że jak postawią ten dom to później dadzą mi spokój, ale nieee po co? Myślałam, że 900m2 to dużo, ale jak pomyślę o tym grubo ponad hektarze ziemi to chce mi się płakać. Roboty w chuj na nim jest.
Najlepsze jest to, że mówiłam jej, że ja tam mieszkać nie będę, że mi starcza ten dom, a jak go nie chce to niech sprzeda. Naprawdę zadowoli mnie 40m2 w bloku - ale jak ona to ujęła - ją to nie obchodzi. Mnie w takim razie też nie. Chce to niech jeździ i siedzi w tej ziemi. Najśmieszniejsze jest to, że jest tak wykrzywiona i chora, że niedługo czeka ją wózek, a ona bawi się jeszcze w kolejny dom.

[18]26 lipca 2013 @ 09:42


Pani T. nie dała za wygraną. Tak prosiła moją matkę bym do niej przyjechała na wakacje, aż ta się zlitowała i jadę na Woodstock. Cieszę się, że będę tam trzeci rok z rzędu, ale nie będzie tam ze mną MN i czuję się z tym podle, zwłaszcza, że wiem jak smutno mu z tego powodu.
W domu jak zwykle sajgon. To co robiłam jest nieważne. Raz pośpię do 9 i awantura. Najs.

[7]28 lipca 2013 @ 14:56


400. In three words I can sum up everything I've learned about life: it goes on. Robert Frost
Do Red-Tea - Twoja strona z komentarzami jest pusta, musisz dać do niej html, by można było cokolwiek napisać ;D

U mnie po staremu, naprawdę. Kiedy zaczynało być dobrze, to znów musiało się coś spieprzyć by było jak wcześniej. Nie jestem ze stali, nie jestem w stanie znieść wszystkiego (a mówią, że co cie nie zabije, to cie wzmocni). W tym wypadku ja jestem ogniem, a reszta to oliwa. Niestety ta oliwa jest dolewana starannie każdego dnia.
Jeszcze jakiś czas temu sądziłam, że w lipcu się wyprowadzę, ale obrona mi się przesunęła, z pracą jest ciężko i nie mam gdzie i za co iść. No i to, że dostałam się na studia dzienne zrobiło swoje. No cóż żyje się dalej. Czyżby jeszcze kolejne dwa lata w tym domu wariatów?


Ponadto chciałabym nadmienić, iż to jest moja 400 notka. A z wami jestem od 19 grudnia 2008 roku, czas leci strasznie, aż ciężko w to uwierzyć. Czasem jak przeglądam moje wcześniejsze wpisy to albo łapię się za głowę jakie bzdury mogłam pisać, albo nie dowierzam, że pewne rzeczy w ogóle miały miejsce.

© joliment