[2]5 lipca 2009 @ 15:26


28. Live for today because tomorrow is just a promise, and promises can always be broken.
Już nie jest tak źle jak było wcześniej. Panuje nad tym. Ograniczam się i gram w badmintona. Zmieniłam w sumie podejście do odchudzania. Wyznaczyłam sobie cel i teraz dążę do niego. Zrezygnowałam ze słów „starałam się”, „od jutra” i „prawie”. One do niczego by mnie nie doprowadziły. W zasadzie jest dobrze, ale to raczej moje marzenia o szczupłej, ładnej figurze motywują mnie by trzymać dietę i nie jeść. Chęć bycia kimś, kim się czuję, a nie jak wyglądam. Każda słabość może zburzyć to co dotychczas się osiągnęło. Mimo tego warto walczyć o efekt końcowy, który przyniesie dwa razy więcej radości, wtedy się wie, że można wszystko. Ja jestem gdzieś tak na 1/4 tej drogi. Jescze wiele przede mną, ale nie warto się poddawać dla jednej, głupiej, chwilowej słabości na rzecz całego życia.

[4]14 lipca 2009 @ 15:08


29. Where am I? Oh, here I am.
Dokładnie. Pogubiłam się. Czuję, że znów wpadłam w wir niejedzenia, ćwiczeń i chudnięcia. Jakbym znała największą tajemnicę na świecie, która była dana tylko mnie. W pewnym sensie czuję się lepsza od innych. Mam silną wolę, potrafię ze sobą walczyć. Wszystko teraz wydaje się jakieś prostsze. Mam czego chciałam. Teraz moją inspiracją jest Miranda Kerr. Prześliczna o idealnym ciele. Mogę wszystko.



© joliment