[6]7 czerwca 2015 @ 12:07


Przede mną jeszcze jedno zaliczenie i obrona. Czas zleciał jak z bicza strzelił. W sumie to dobrze, bo miałam już dość. Nie powiem, że studia są złe, ale jak coś trwa nieprzerwanie przez pięć lat, nie powinno trwać dłużej. Niby jakiś etap się kończy, ale nie bardzo to czuję. Chociaż sama nie wiem. Ścięłam moje włosy, które sięgały już do pasa. Po dwóch latach jeszcze było widać farbę i moje włosy ją niestety odczuły - były wyschnięte na wiór i strasznie się plątały. Dziwnie się czuję w krótszych włosach, jak nie ja, ale jest o wiele wygodniej, zero kołtunów, plątania, wyrywania, no i co najważniejsze nie ma śladu po farbowaniu. Sądziłam, iż farbując się na bardzo ciemny brąz - prawie, że czerń, później na rudo, a jeszcze później na orzech laskowy, sprawię, że będę wyglądać lepiej, aniżeli w moim naturalnym. Jednakże się myliłam i najlepiej mi jest w moim naturalnym kolorze, który teraz doceniam, bo jest zajebisty. Nie wiem, gdzie miałam głowę, kiedy „kumpela” robiła mi metamorfozę życia. Wszakże, dzięki temu cięciu jestem teraz w stanie zapomnieć o tym co było dwa i pół roku temu. Jakbym się uwolniła od przeszłości, która przypominała mi o moim największym błędzie. Mam nadzieję, że już nie będzie się za mną ciągnąć, chociaż moja waga pokazuje co innego. Tylko ona jeszcze daje o sobie znać.
MN z kolei dostał staż, o który się ubiegał trzy miesiące. Wiem, że go po nim zatrudnią, bo jak na tak młodego programistę potrafi więcej od kolegów dziesięć lat starszych, których wyprzedził w konkursie na tą posadę. Może w końcu szczęście się do nas uśmiechnie i nie trzeba będzie tak daleko odkładać ślubu. W zasadzie chodzi tylko by mieć stałą pracę i pensję.
Przedwczoraj moja matka, znów stwierdziła, że chce sprzedać dom, bo się z bratem nie pogodzę i chce nas podzielić równo za życia. Sądzi, że będziemy się kłócić jak ona ze swoim rodzeństwem. Ale nie jestem w stanie iść do bloku - ciasnego mieszkania, gdzie kichnę i sąsiad za ścianą powie mi na zdrowie. Mamy taki piękny dom, w cudownym miejscu przy lesie, z ogromnym ogrodem i ona chce to sprzedać. Jak jestem sama z bratem to zawsze się z nim dogaduję, ale jak ona jest to wtedy wszystko się sypie. No właśnie. Jak jej nie ma to jest dobrze.

[6]10 czerwca 2015 @ 21:09


dżizys. wszystko zdane. praca napisana. tylko czekać na obronę, która będzie ... no właśnie panie promotorze ;/

[7]13 czerwca 2015 @ 20:58


miało być tak miło. mieliśmy spędzić całe dwa dni razem, ale on trafił do szpitala - na szczęście to nic poważnego, ale dosyć się nadenerwowałam. rzadko się widujemy, ale od jakiegoś czasu jest jeszcze gorzej z tym. nie wyobrażam sobie tak na dłuższą metę. nie jest tak jak być powinno.

[4]19 czerwca 2015 @ 21:45


szlag mnie już trafia i mam dosyć wszystkiego. jakie to życie jest pojebane ;/

[3]24 czerwca 2015 @ 11:20


obronę mam 7 lipca, a tak nie chce mi się uczyć, niby ostatni raz, ale jednak.

[2]29 czerwca 2015 @ 10:16


nic mi sie nie chce.

© joliment