[0]5 czerwca 2010 @ 22:19


50. - Dzień dobry. Poproszę szczęście na patyku. Ile płacę? - 20 przepłakanych nocy, trochę straconych nadziei, tuzin momentów załamania, kilka lat gonitwy za radością, parę miesięcy tęsknoty, 2 lata oczekiwań, trochę bólu i dużo łez. - Aż tyle za odrobinę szczęścia?
Przedwczoraj byłam na wycieczce autokarowej ze znajomymi, w sumie wszystko fajnie, prócz tego, że mieliśmy wypadek po 4 godzinach jazdy. Wjechał w nas samochód, który wyprzedzał na trzeciego. Przez co wyciekła nam ropa i nie mogliśmy kontynuować podróży i czekaliśmy na podstawiony autokar, a byliśmy już 5 km za Mławą, a autokar dopiero wyruszał z Gdyni, także przesiedzieliśmy na stacji benzynowej kolejne 4 godziny, upalne godziny. Ale wtedy przed godziną 15 przyjechał nowy autokar i pojechaliśmy dalej. A tym co byli w tym samochodzie nic się nie stało. Na szczęście mieli poduszki powietrzne, babka trochę pocięta była, a facet się trzymał, no a samochód do kasacji. W ogóle w tym miejscu, gdzie mieliśmy wypadek, po 5 minutach zdarzył się kolejny, ale już musiało się coś stać, bo erka jechała tym razem na sygnale. W każdym razie na miejscu byliśmy koło 18. Droga powrotna była bardzo wyczerpująca, mimo, że trochę się pośmialiśmy, pożartowaliśmy i pogadaliśmy to prawie cały autokar zasnął. Już nie chce nawet wspominać, że spałam na ramieniu tego chłopaka (on też z nami jechał), ale w drodze powrotnej było nas więcej i siedzieliśmy z tyłu w 6 osób na 5 siedzeniach, także nie było szans by się gdzieś przesiąść, zważając na to, że wszystkie miejsca były już zajęte. W domu byłam o 3 nad ranem następnego dnia. Śmialiśmy się, że dobę byliśmy na nogach. No bo wstałam o 4.30, o 6.00 był wyjazd, a powrót następnego dnia. Gdyby nie ten wypadek, bylibyśmy gdzieś tak przed północą. Co do tego chłopaka - jest mega niezdecydowany. Chyba sam nie wie czego chce, dlatego nie będę sobie nim zawracać głowy. Ze wszystkimi rozmawia normalnie, tylko przy mnie jest taki małomówny. Nie będę się męczyć. W ogóle to po tej wycieczce się rozchorowałam. To pewnie przez to otwarte okno w dachu autokaru. No, ale cóż. Zaraz łykam gripex noc i idę spać. Obym jutro nie miała takiego kataru jak dziś. Trzy paczki chusteczek już zużyłam.

[3]7 czerwca 2010 @ 11:34


51. Prawda jest jak tlen, otrzymasz zbyt wiele i się rozchorujesz.
Brakuje mi słów by opisać to, co wydarzyło się wczoraj. Widziałam się z tym chłopakiem. Siedział obok mnie na zebraniu, ale kiedy ono się skończyło, nawet na mnie nie spojrzał i już sobie poszedł do kogoś. Ja wtedy po chwili podeszłam do kumpla, obok którego on stał, ale jak mnie zauważył to od razu poszedł. Wtedy ja sobie gadam z kumplem, a tamten podsiadł się do jednej dziewczyny i jak nigdy niby nic do niej zagadał i się umówił z nią. Nawet się do niej uśmiechał. Nie mogłam tego przeżyć, on nigdy, ale to nigdy do mnie nie podszedł, nie zagadał i się nie uśmiechał. A co do niej, to jak jechaliśmy na tej wycieczce to siedziała z nami z tyłu w autokarze. Ona jest naprawdę ładną, wysoką blondynką. A ja? Tak wiele mi do niej brakuje. Wczoraj zdałam sobie sprawę, że nic nie jest tak jak kiedyś. Nie jestem chuda, tylko gruba. To dało mi naprawdę do myślenia. Nie jestem nikim wyjątkowym. Nie zasługuję na nikogo. Przez to wszystko odechciało mi się jeść i żyć.

[edit]
jednak faceci to świnie, a ta świnia obiecała poprawę i gówno z tego wyszło.

[17]15 czerwca 2010 @ 14:26


52. Najgorzej jest w momentach, w których siedzisz, żresz tonami czekoladę i trzymasz w dłoniach telefon z nadzieją na jakikolwiek odzew od kogokolwiek. To się nazywa samotność, której nie jesteś w stanie przezwyciężyć. Włączasz tę samą piosenkę po raz setny i nie widzisz sensu w kilku następnych godzinach, czasami nawet i dniach. To jest ta pieprzona samotność.
Postanowiłam zrobić dziś coś dla siebie. To znaczy najadłam się lodów i musli - zaraz chyba umrę, poza tym mam jeszcze w planach pedicure, oglądanie filmów, gorącą kąpiel i zamulanie przy kompie. Skoro jestem tylko sama ze sobą, to to wykorzystam :) W ogóle to odebrałam pierścionek od złotnika - byłam go powiększyć, gdyż był z deka za mały - dostałam go 10 lat temu od kuzynki, do tej pory był przechowywany w specjalnym miejscu, dlatego wygląda jak nowy. Nigdy go nie nosiłam i w sumie czas najwyższy, bo jest prześliczny - złoty z jedną dużą białą cyrkonią i resztą małych na około, ma kształt a'la takiego słoneczka. Poza tym to wczoraj byłam na budowie. Tyle się z bratem nanosiliśmy, że szok. Przez to będę mięśnie jak pudzian, o ile już nie mam. Za jakieś niecałe dwa tygodnie się przeprowadzamy, także już trzeba się spiąć. Już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy w nowym domu. Tam ułożę sobie wszystko od nowa.

[14]20 czerwca 2010 @ 20:12


53. Tylko kłamcy nie potrafią patrzeć prosto w oczy.
Za 8 dni przeprowadzamy się. Za 10 dni wyniki matur. Za trzy tygodnie oszaleję. To tyle w skrócie co u mnie. Dziś widziałam jego. Ehh. Już zapomniałam, a on musiał wszystko popsuć. Jak zwykle nic nie zrobił. Dał ciała i tyle. Czemu ten świat musi być taki okrutny?! Na co mi to było??? Mężczyźni to nieudany eksperyment na dodatek z wadą fabryczną. Są po prostu upośledzeni uczuciowo. Nigdy nie wiedzą co i jak. Brak mi na nich słów. W sumie to na niego. Nie ma co wrzucać wszystkich do jednego worka, ale taka jest prawda. Łamanie serc wychodzi im najlepiej.

[1]29 czerwca 2010 @ 12:10


54. Zmiany zachodzą tylko wtedy, gdy idziemy pod prąd, kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu, do czego przywykliśmy. Paulo Coelho
Już jestem po przeprowadzce. Pierwsza noc w nowym domu była spoko. Śniły mi się jakieś koszmary, w sumie żadna nowość. Poza tym od rana się opalam :D Plus jest taki, że na tarasie i balkonie cały czas świeci słońce, zachodzi około godziny 18, dlatego, że za nami jest las, ale w sumie i dobrze, bo ciężko jest prosperować w takim ukropie. No to początek lata się nieźle zapowiada, pomijając fakt, że w wiatrołapie, przedpokoju i kuchni jest beton, bo kafelkarz dopiero jutro wchodzi i kładzie gres. Tak samo jest ze schodami, z tym, że na nich będą panele. Także na razie pędzą konie po betonie. Oczywiście z meblami jest skromnie. Od rana szukam obrusa, który jest w jakimś kartonie, tylko problem jest w tym, że kartonów jest masa i nie mogę nic w nich znaleźć. Mam nadzieję, że facet szybko położy gres, no i kuchnia, którą zamówimy też szybko zrobią i wtedy większość pudeł zniknie. A meble do pokoi to już swoją drogą. No nic, idę się dalej opalać, oby taka pogoda się dłużej utrzymała :)

© joliment