[0]2 maja 2011 @ 20:38


93. Zjebanie.
Jednym słowem jest źle. Tylko zagłuszałam w sobie mój wewnętrzny głos. Starałam się go uciszyć jak tylko mogłam. Źle zrobiłam. Oczywiście chodzi o studia. Dziś rozmawiałam z moją dobrą kumpelą i sama się zdziwiła, że poszłam na ten kierunek. No cóż, ludzie popełniają błędy, ale grunt to się do nich przyznać i starać się poprawić. Nie jestem ścisłym umysłem. Jestem humanistką z krwi i kości, a mój kierunek jest błędem, który jak wszystko póki co da się naprawić. Oczywiście mam rok w plecy, ale o tym nie myślę. Muszę znaleźć coś innego, co by mnie interesowało - to jest najważniejsze teraz. Tylko nie mam pojęcia czy kończyć ten rok (będzie bardzo ciężko, bez września się nie obejdzie) czy po prostu już wrzucić na luz. Niby został miesiąc nauki, ale wiem, że nie poradzę sobie z paru przedmiotów. Może, a raczej na pewno jest to moja wina, ale niestety nie widzę się tu. Szkoda, że tak późno zaczynam słuchać siebie, a nie innych. Od tej pory będę robić to co uważam za słuszne. Decyzję podejmę do końca tego tygodnia, chyba, że wcześniej stwierdzę, że koniec. Najgorsze jest to, że z matką nie mogę o tym porozmawiać, bo od razu zaczyna krzyczeć, wyrzucać mi wszystkie błędy, wypomina, że jestem nikim. A co do ojca, jest daleko i jemu mówię, że wszystko jest w porządku. Nie chcę go denerwować. Yhh, życie jest ciężkie. Obyście wy nie miały tego problemu.

[0]17 maja 2011 @ 16:14


94. Jestem jak papieros... 165 centymetrów owiniętego w białą bibułkę skóry człowieka. Ktoś zapalił mnie miłością, zaciągnął się kilka razy i zostawił wśród popiołu bym dogasła. K921
No więc do szkoły wróciłam, to znaczy kontynuuję naukę - nic mi nie pozostało. Pracy jak na złość nie mogę znaleźć. Nie wiem co to będzie. Póki co chcę skończyć ten rok, a wtedy pomyślę co dalej. Nie ma co się martwić na zapas. Poza szkołą, w której jest zjebanie, to nic w moim życiu się nie dzieje. Znów cisza, takie zamulanie. Z facetami skończyłam. Zawsze trafiam na dupków i tym podobnych, już mam tego dość. Naprawdę wolę być sama, zero problemów. Ehh głupia byłam i tyle. Szkoda, że czasu nie można cofnąć, naprawdę. Teraz już tylko zostaje iść do przodu i zapomnieć, ale kurcze jak zapomnieć jak się nie da. To jest najgorsze.

[0]26 maja 2011 @ 18:12


95. Chciałabym Cię ranić tak jak Ty mnie, ale nie jestem aż tak bezczelna. K921
Zabieram się do napisania tej notki i zabieram i nic mi nie wychodzi. Kompletnie. Jestem zbyt leniwa. Ale nie tylko w tym względzie. Uczyć też mi się nie chce, sprzątać też nie, z psem wyjść też nie, cholera nic mi się nie chce! Może to ta pogoda tak na mnie wpływa, albo no nie wiem co jeszcze. Szczerze mówiąc rzuciłabym to wszystko i wyjechała gdzieś, byleby mieć święty spokój. Naprawdę. Już nawet mi się oczy kleją, a zaraz sesja, egzaminy, zaliczenia, no masakra jednym słowem. Nie ogarniam już, albo od dłuższego czasu. Czuję się taka wypompowana. Dosłownie, uszło ze mnie życie. W ogóle teraz na dniach będę robić sobie tragusa, kolczyk już mam, nie wiem jak wpadłam na ten pomysł. Chyba chcę zrobić coś przeciwko innym. Pokazać, że nie muszę się trzymać ślepo wytycznych, tudzież moich rodziców. Też mam własne zdanie. No ale nie ma co się przejmować. Przy życiu trzyma mnie już tylko muzyka, inaczej bym zwariowała. ♪♪♪♪♪♪

[2]30 maja 2011 @ 14:44


96. Przejebane uczucie gdy rozum mówi odpuść, a serce próbuj dalej. k921
Wiecie co, za dwa dni czerwiec! A ja mam takie wyjebongo w naukę, że szkoda gadać. Pojutrze mam zaliczenie z accessa - już zdążyłam się pomodlić, bo w ogóle, ale to w ogóle go nie czaję. Mam jeszcze jutrzejszy dzień, może coś ogarnę. Poza tym to jakoś leci. Zdecydowałam się, że pójdę sobie do fryzjera jutro (mądry wybór :D) albo w czwartek. Muszę coś ze sobą zrobić. Dokładnie rok temu byłam tam ostatni raz, także włosy mam mega zniszczone przez prostownicę. Ale nie mam pomysłu na nie. Może p. A. mi doradzi ;) Dziś w ogóle byłam z psem u weterynarza podciąć paznokcie, słońce świeciło, więc zaopatrzyłam się w bluzkę bez rękawków i się opaliłam :D Pomijając fakt, że mój pies ledwo dyszał jak doszliśmy do weterynarza, ale ruch to zdrowie! Teraz pewnie mój pies mnie przeklina :D No cóż. Za 11 dni przyjeżdża ten, którego imienia nie wolno wymawiać - ten muzułmanin. Ostatnimi czasy kłócimy się i jest między nami chłodno. Ale mi przykro z tego powodu :P Doszłam do wniosku, że to nie facet dla mnie (wiele wad, mało zalet). Z kumpelami idziemy do klubu go obczaić i nic więcej. Jestem ciekawa czy jest tak wierny jak mówi.

© joliment