[6]3 kwietnia 2015 @ 17:29


za każdym razem kiedy idę na pociąg zazdroszczę tym wszystkim ludziom. dzieciom kochanym przez swoich rodziców, dziewczynach, które wpierdalają i mimo to wciąż mają zajebiste ciało, każdemu zdrowemu, który nie wiem co to choroba, tym co nie muszą się użerać ze starymi i mieszkają sami - co najważniejsze - stać ich na to.
zazdroszczę im i to mnie wkurwia, bo nie mogę być żadnym z nich.
moje życie to codzienne pole walki. co robić, jak zrobić, co powiedzieć, czego nie powiedzieć, jak to chujostwo przeżyć.
czasem dochodzi do mnie myśl, że nie dam rady dłużej udawać, że jest w porządku. chciałabym wykrzyczeć co myślę, wynieść się i nie wrócić. niestety przechodziłam to już dwa razy, dwa razy poległam, bo nie miałam na kogo liczyć, dokąd iść, cała rodzina uważała mnie za wyrodną córkę - myślą tak do dziś. nikt naprawdę nie wie co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. kogo obchodzi, że psychicznie się wykańczam, dzień w dzień wysłuchuję najgorszych epitetów. to nie jest tak, że nie słyszą. oni nie chcą słyszeć. gdy błagałam, żeby ktoś mi pomógł nikt nie wyciągnął do mnie ręki. nikt.
moja matka jest tak dwulicowa, że szkoda słów, przed innymi zgrywa obłożnie chorą, twierdzi, że jej jedyna nerka nie funkcjonuje - każdy głupi wie, że gdyby nie funkcjonowała to by już zdechła, ale nieeeee lepiej gadać ludziom, że się umiera. do mnie gada, że słowa potrafią zabić, że depresja to, tamto, a sama nie widzi co mi robi. to się nazywa dopiero obłuda.
może i jestem wyrodna, ale kiedy będzie mnie stać to się wyprowadzę i w niczym już jej nie pomogę, skoro jestem powodem jej choroby to lepiej, żeby nie miała ze mną kontaktu, no bo przecież mogę doprowadzić do przerzutów!!!
może i chciałabym, aby ona przeszła przez to samo piekło co mi zgotowała, ale wierzę, że karma do niej wróci. naprawdę mam taką nadzieję. bo jeśli nie to nikt mnie już nie przekona, że istnieje jakikolwiek bóg.

[7]8 kwietnia 2015 @ 17:49


od dwóch tygodni boli [uciska, kłuje] mnie lewa łopatka, ani stać, ani siedzieć, ewentualnie leżeć.
za to zarejestrowałam się do ortopedy, jeszcze ginekolog i endo.

[9]10 kwietnia 2015 @ 17:30


w życiu są puste miejsca - nie ma sensu wypełniać ich na siłę.

[4]16 kwietnia 2015 @ 10:25


coraz bliżej końca.
dziś gin.

[4]19 kwietnia 2015 @ 19:46


Psychicznie się wykańczam z tą kobietą. Non stop się pyta jak mi idzie magisterka, kiedy obrona, kiedy wezmę się za szukanie pracy. Nie wiem, magisterka idzie, sama sie nie zrobi, obrona nie wiem, praca chuj wie! Najpierw mi gada, że mi załatwi, bo takie plecy ma, a teraz nagle sama mam sobie poszukać. Oczywiście nie pójdę nigdzie z jej polecenia, bo do końca swych dni będę słuchać ile to ona mi nie pomogła. Chyba w osiwieniu. A najbardziej mnie wkurwia jej użalanie się nad sobą, nie mam na to siły. Mnie też boli i nie narzekam. Robię za nią wszystko, a nie daj boże ona raz sprzątnie łazienke to będzie wypominać przez dwa tygodnie. Siedzi cholera w domu od tylu miesięcy to niech też dupe ruszy, a nie ciągle mną się wyręcza. Szlag mnie już trafia. Póki się nie wyprowadzę będę dalej się wkurwiać.
Nie wiem skąd mam tyle siły. Nie wiem.

[5]24 kwietnia 2015 @ 13:53


teraz czytam igrzyska śmierci. wciąga jak nie wiem.
mimo, że oglądam filmy na podstawie książek to potem i tak lubię je przeczytać.

[kanar nie chce już ode mnie biletu; -49% na podkłady w rossmannie]

[4]26 kwietnia 2015 @ 15:22


siedzę w tych ankietach i końca nie widać, a ludzie takie bzdury piszą, że nie wiem czy nie zacznę ściemniać po prostu ;/
może zacznę od tego, że poleceń nie czytają.

ciągle męczy mnie to zapalenie ucha, myślałam, że już jest dobrze, ale nieeeee, po dwóch dniach znów zaczęło napierdalać ;/
ojciec dziś wyjechał.
matka obiecała mi nowy telefon (która to już obietnica?)
moja twarz w końcu zaczęła wyglądać po avenie triacnel! jakie to szczęście nakładać cienką warstwę podkładu tylko dla wyrównania kolorytu.

[4]30 kwietnia 2015 @ 12:38


matka dała pieniądze na telefon. zawsze może mi zabrać.
byłam wczoraj u laryngologa i mam zapalenie jakieś skórne w uchu czy coś.
poryczałam się na reportażu o zwierzętach, kiedy pokazali psi cmentarz. jak moja sabcia umrze to ja razem z nią.

© joliment