[7]12 kwietnia 2013 @ 15:11


Jak to ujął mój przyjaciel, zamykam przeszłość na klucz i wyrzucam go hen daleko. Nigdy do niej nie wrócę.
Za to mam nowy klucz do przyszłości, którą właśnie otworzyłam i tylko na niej będę bazować.

Co do pracy, nie pójdę do niej. Praca jak za darmo, kosztem snu, nauki i przygotowywania do obrony.
W czerwcu zacznę się rozglądać za czymś konkretnym. Teraz się biorę za poprawianie drugiego rozdziału, muszę dopisać parę stron i wtedy już tylko zostają badania.

Ponadto mama zaproponowała mi, abym chodziła na jakieś dodatkowe zajęcia - na jej koszt - i wpadłam na zumbę. Ciekawe co z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że uda mi się na to zapisać. Trzeba zadbać w końcu o siebie i przestać rzygać - z tym ciężej, ale staram się.

KK wciąż szaleje tylko za AD a mnie olewa, dziwnie mnie traktuje na uczelni, a'la worek treningowy i niezbyt stosowne odzywki. Każdy jak jest z kimś się zmienia, często na lepsze, u niej niestety na gorsze. Nie poznaję jej. Zapomniała o wszystkim, najważniejszy jest dla niej jej AD.
Olewam to, ale niestety robimy kilka projektów razem. Może jak on ją zostawi (wiem, zołza ze mnie) to coś do niej trafi.

Ponadto oswoiłam się z myślą, że jednak jestem sama. Nic nie można poradzić na facetów, że są tacy a nie inni. Może gdzieś tam są te wyjątki, których nie trzeba zmieniać i się męczyć by odwzajemnili cokolwiek. Może.

[12]15 kwietnia 2013 @ 10:55


Wczoraj kupiłam farbę, coś wpadającego lekko w rudy, ale pomyślałam, że fajnie rozjaśni moje włosy. Niestety myliłam się. Odrosty wyszły mi jasno rude, a włosy czerwone. O mało się nie popłakałam. Także kupiłam drugą farbę - głęboki brąz i teraz jest okej. Także włosy dostały w dupę. Ostro.

Moja S. ma dziś urodziny :) Już złożyłam jej życzenia i teraz opala się na tarasie :)

Ponadto dziś koło 17 mam się spotkać z MF. Boję się, że ktoś nas zobaczy, obiecałam, że nie będę się z nim widywać, ale chcę to już skończyć a nie przeciągać. W sumie nie wiem po co mamy się spotykać skoro nie jesteśmy razem? Aby powiedzieć sobie to co już wiemy? Nie wiem, nie wiem....

Odwołałam to. Dziś mi nie pasuje. Niech on się do mnie dostosuje kurwa mać.

[7]17 kwietnia 2013 @ 21:27


Gram o te bilety i gram i masakra. W efekcie przeglądarka mi się wiesza i bilecików nie ma.
Za dużo chyba jest takich jak ja cwaniaków, którzy chcą zdobyć darmowy bilet.
No właśnie, kto chce iść ze mną do kina? :)

Ponadto bilety do Zakopca kupione :) Chłopak KK już wszystko ogarnął, domek na nas czeka, jedynie musimy tam dotrzeć.

Byleby się stąd wyrwać. (długo można by opowiadać czemu dzisiejszy dzień powinien pójść w zapomnienie; nic tylko strzelić sobie w łeb, a szło mi już tak dobrze)

[4]19 kwietnia 2013 @ 20:14


Nie uwierzycie!
Dostałam pieniądze od MF, wisi mi już tylko moją małą część na którą jestem w stanie poczekać, grunt, że kumplowi oddam jego całość.
Dziś jak z nim byłam dziwnie się czułam, po pierwsze paniczny strach czy nikt nas nie zobaczy - mam dosyć problemów, chcę spokojnie sobie żyć, po drugie trochę jak kiedyś, kiedy było dobrze, po trzecie tak jakbym chciała iść do przodu, ale bez niego.
Wiem, to wszystko jest jakieś pokręcone. Jednakże nad tym wszystkim górował strach, mam wrażenie, że ktoś mnie śledzi jak z nim się widzę (i w cale się nie mylę, bo często po spotkaniu z nim miałam awanturę, bo znajomi mojej matki widzieli nas razem).
Ponadto wkurwiłam się, bo ON mnie mówi, że nie jesteśmy razem, a dziś dowiedziałam się, że nie dość, że wszyscy myślą, że jesteśmy razem, to kurwa na dodatek jesteśmy zaręczeni!!! Jak to usłyszałam to myślałam, że z krzesła spadnę. ON zerwał, zerwał wszystko, a kumplom mówi, że ma dziewczynę, pfff.............
Mnie mówi co innego i im też.
Wiem, ciężko jest się odkochać i w ogóle, spotkania z nim nie ułatwiają mi tego, ale to już jest przesada. Myślałam, że ten temat mamy za sobą, najwidoczniej się myliłam :]

[8]21 kwietnia 2013 @ 13:00


Za 9 dni Zakopane!

Mam nadzieję, że dzięki temu wypadowi uda mi się ogarnąć moje życie, w którym mam bajzel.
Chciałabym zacząć wszystko od nowa, a najlepiej wrócić się do ubiegłego roku i podjąć inne decyzje. Na pewno byłoby inaczej, prościej w porównaniu do tego co jest teraz.
Łatwiej byłoby iść do przodu bez tego bagażu doświadczeń, który nabyłam w ciągu ostatnich miesięcy.

[11]22 kwietnia 2013 @ 17:33


Najpierw chciałam Wam napisać jak bardzo rano się zdenerwowałam, ale stwierdziłam, że to nie ma sensu - myślenie o przeszłości i umartwianie się czy kogoś nie skrzywdziłam tym co powiedziałam. Życie jest trudne i ciężkie i jak ktoś ma miękkie serce (jak ja) musi mieć twardą dupę. Także nie będę robić wszystkiego by było dobrze i wchodzić ludziom w dupę bez mydła. Muszę przestać się przejmować i iść do przodu, teraz już bez zbędnego balastu. Oby.

[5]25 kwietnia 2013 @ 13:12


Zakopane za 5 dni!

U mnie z każdym dniem lepiej o dziwo. Nie myślę tyle, nie przejmuję się, jednakże by było całkiem okej potrzeba trochę czasu. Albo i trochę więcej. Ponadto rano nasłuchałam się od mamy jaka to jestem najgorsza (idylla nie trwała długo). Ona stwierdziła, że nie umie przejść do porządku dziennego po tym wszystkim, wiecie z czym. Także mam mały kłopot z wyjazdem, bo albo nie będę jeść, albo nie będę mogła sobie pozwolić na wszystkie atrakcje. Eh. O tym nigdy nie zapomnę. A to paradoks, ona każe mi wymazać cały ten okres, ale codziennie mi o tym przypomina :D
Chcę wyjechać !!!

edit.
Film był super :)
Wkurza mnie ta całą sytuacja z KK. Codziennie się spotyka ze swoim AG. Dzień w dzień, nawet nie możemy zrobić projektu, bo jest z nim. On czyta nawet nasze rozmowy na fejsie, a co jeśli bym napisała coś czego nie chciałabym by on zobaczył??? Chcę dla niej jak najlepiej, ale w tym wszystkim ona zapomniała o mnie, już nawet przez telefon nie rozmawiamy. Myślałam, że jest moją przyjaciółką, ale odkąd jest z nim - liczy się tylko on. Nie wiem co to będzie w Zakopcu, jeśli ona ma się wpatrywać w AG jak w obrazek, a mnie ma mieć w dupie to nie wiem... Nikogo tam nie znam prócz niej. Już nie mogę na nią liczyć, nie mogę z nią rozmawiać jak kiedyś... To nie jest moja KK.

[10]27 kwietnia 2013 @ 17:41


Tylko moja matka potrafi jednocześnie doprowadzić mnie do szewskiej pasji, zrobić mi siarę na cały sklep i wypomnieć wszystkie moje błędy. Boże daj mi siłę... albo inny dom.
Zaopatrzyłam się chyba już we wszystko na wyjazd, jedynie będę musiała zrobić sobie coś na podróż. Nadal nie wiem jak to będzie z kasą. Mam nadzieję, że matka zmieni zdanie i da trochę więcej, nie uśmiecha mi się prosić ludzi o pożyczenie pieniędzy.
A tak to nic się nie dzieje. Odnowiłam kontakt z dobrym kumplem, po tym jak trochę się pokłóciliśmy, ale bez niego to nie było to samo. Wczoraj rozmawialiśmy chyba półtorej godziny przez telefon i się śmialiśmy z bajek.
Marznę, strasznie.

[9]28 kwietnia 2013 @ 20:39


Wzięłam się dziś za pakowanie, ale nie bardzo mi to wyszło. Zrobię to jutro wieczorem.
Ponadto w końcu muszę wybrać się do urzędu pracy, matka nie daje mi spokoju. Chyba nie rozumie ile moich CV zasiliło trójmiejskie firmy. Ciężko z pracą, bardzo ciężko.
Poza tym naprawdę muszę się wyrwać z domu, bo w nim już dziczeję.

Za 2 dni wyjazd :)

[9]30 kwietnia 2013 @ 18:18


Nie uwierzycie, po prostu nie uwierzycie!



Wstałam dziś o godzinie 3 nad ranem, o 4 brat zawiózł mnie na pociąg, po 5 wjeżdżam do Gdańska i dzwoni KK, która mówi, że dzwoniła do AG i do Zakopanego nie jedziemy! Myślałam, że się przesłyszałam, byłam pewna, że to jakiś kiepski żart i jak dojdę na stację autobusową to wszyscy wyskoczą zza rogu. Jednakże tak się nie stało.
Byłam już na miejscu o 5.30 i czekałam w osłupieniu. KK po mnie przyjechała i pojechałyśmy do jej kuzynki, która też miała jechać. Jej rodzice też są zdegustowani zachowaniem AG, który po prostu poleciał sobie w kulki.
Najśmieszniejsze jest to, że gdyby KK nie zadzwoniła do niego, to pewnie wszystkie byśmy się spotkały na przystanku i czekały na autokar.
Ponadto nie przyjechał nas przeprosić (!!!) Kazał tylko KK iść na most, bo chciał z nią porozmawiać sam na sam -,- A ja specjalnie wstałam o 3, by tam dojechać, wydałam pieniądze na podróż, jedzenie, ubrania - to nie był mały koszt.
Tłumaczył się na początku, że jego ojciec nie pozwolił jechać jego siostrze, więc on też nie może jechać (WTF?!), potem, że w pensjonacie jego wujka ludzie kupili jeszcze jedną dobę i nie ma gdzie nas przenocować - a sam wcześniej się chwalił, że ma rodzinę na pół Zakopanego, to co to za problem przenocować 5 osób?!
Później powiedział, że to jego ojciec namieszał, a na koniec powiedział, że gdybyśmy zapłacili za nocki to byśmy dostali domek (wcześniej też mówił, że za friko będziemy tam mieszkać).
Wszystkie trzy byłyśmy tak wkurwione i od 5.30 do 13 siedziałam u kuzynki KK i cały czas dosłownie wjeżdżaliśmy na niego. To było po prostu niepoważne i nienormalne zachowanie. Gdyby AG był moim facetem to bym z nim zerwała, to był po prostu jawny brak szacunku, zważając na to, że KK rano do niego dzwoniła z pytaniem o której będzie na przystanku. Tak potraktować zarówno ją jak i nas przechodzi ludzkie pojęcie. Oczywiście moja mama od razu ryj wielki na niego - nie będę przytaczać epitetów.
Zdenerwowałam się, gdyby wcześniej powiedział, że jednak jego wujek liczy tylko na pieniądze to byśmy pojechały na krócej i zapłaciły, no trudno się mówi, ale nic nie wspominając, to po prostu poleciał równo po bandzie. Straciłam do niego i zaufanie i szacunek. Jak go zobaczę to szczerze nie wiem jak się zachowam. Najrozsądniej będzie ominąć. Tylko KK jest w nim zakochana. A ja - mądry Polak po szkodzie dałabym mu tak popalić, że raz na zawsze zrozumiał by co to znaczy być słownym i uczciwym wobec drugiego człowieka.

Oficjalnie majówkę uważam za zjebaną!!!

© joliment