[6]2 marca 2014 @ 13:56


Ostatnimi czasy rozmawiałam z moim ex. Dziewczyna go zostawiła - nie dziwię jej się. Jednakże inny interes miałam do niego. Chcę by oddał to co przywłaszczył - zobaczymy z jakim skutkiem.
Pracy wciąż szukam.
Ojciec przyjechał, chyba na dwa tygodnie. Dziwnie się czuję jak jest w domu. Przywykłam do tego, że go nie ma.

[5]5 marca 2014 @ 14:53


Same studia mnie nie denerwują, ale ludzie z którymi na nie muszę chodzić już tak. Po prostu krew mnie już zalewa, a minął dopiero jeden semestr. Ogólnie niesłowność w robieniu projektów, niemożność zgadania, a potem wielkie pretensje. A zasłanianie się „bo ja pracuję” gardłem mi wychodzi. Skoro się pracuje na etat to się studiuje zaocznie, a nie utrudnia pracę grupie na studiach dziennych!

Wczoraj po 12 dniach w końcu spotkaliśmy się z M. Póki co napotykamy same problemy. M. prawdopodobnie będzie miał dwa warunki, o ile dopuszczą go do nich. Niby studiujemy na tej samej uczelni, a jednak nasze wydziały diametralnie się różnią. Chciałabym aby on skończył te studia i już miał to z głowy.

Z pracą wciąż krucho.

[4]11 marca 2014 @ 19:30


To miejsce tak bliskie, a jednak tak odległe.

[15]14 marca 2014 @ 19:16


Dostałam wczoraj wieczorem maila od mojej ukochanej uczelni, iż jeśli w ciągu kilku dni nie złożę indeksu to skreślą mnie z listy studentów. Hah. Mimo, że mam wszystko zdane, najwyższą średnią, to skreślą mnie, bo złożę indeks kilka dni później. Parodia.
Matka za wszelką cenę chce mnie wysłać do Norwegii. Bym znalazła tam pracę, faceta i została już na stałe. Wszystko mi sfinansuje, przejazd, pobyt, bylebym tam coś znalazła. Niestety nie dociera do niej, że ja nie chcę jechać na północ, do kraju, którego języka nigdy się nie nauczę, nawet nie chcę?! Mam dosyć jej rządzenia się i wysłuchiwania „ze mną nie wygrasz”.
Poza tym strasznie boli mnie fakt, że M ma do tyłu już dwa lata na studiach. Ci pożal się boże doktorzy pojechali po bandzie i udupili go tak skutecznie, że nie opłaca się brać warunków, taniej jest zacząć studia od nowa. Jak moja matka się o tym dowie, to tym bardziej będzie szukać mi innego faceta. Starczy, że teraz po znajomych pyta, kto ma syna-kawalera. Rozumiem, że chce dobrze, ale to, że jej „małżeństwo” to tylko świstek papieru, nie znaczy, że chcę aby moje też takim kiedyś było.
Cały czas chodzi za mną karnet na siłownię, którego nie mam^^

[7]17 marca 2014 @ 19:48


Wstałam dziś o siódmej, by jechać na uczelnię i zawieźć im indeks. Nic a nic się nie wyspałam. Leżałam tak o do drugiej. Jutro z kolei mam dwa wykłady, czyli tak na lajcie dosyć. Jednakże trzeba być.
W ogóle do mych rąk trafiła gazetka promocyjna Super-pharm i znalazłam tam przecenione tabletki na włosy i paznokcie Doppelherz. Czytałam trochę opinii na ich temat w internecie i zastanawiam się nad ich kupnem. Jednakże nigdzie wcześniej na nie nie trafiłam, ale skoro są za 10 zł z kartą to czemu by nie spróbować?
CV wysłane do H&M - nr 9.

[5]19 marca 2014 @ 20:28


Gardło mam zawalone, a jutro ta nieszczęsna integracja. Nie chce mi się z tą grupą integrować. Nie lubię ich. Wredni ludzie i tyle.
Wracam dalej umierać.

[4]21 marca 2014 @ 20:30


Nie sądziłam, że kiedyś to powiem.
Rachunkowościo, nie boję się Ciebie!

_________________________
Kinder czekolada zawsze spoko.

[10]23 marca 2014 @ 18:03


Nie znoszę być przymuszaną do podjęcia decyzji, która później de facto nie jest brana pod uwagę. Moje prawie całe życie składa się w większości z takich decyzji. Niby mam wolną wolę, a w efekcie i tak nie będzie po mojemu. Zostaje mi jedynie wycofanie się i nie angażowanie się wcale. Ponadto mimo „wiosennej” aury naszły mnie pewne refleksje, tak nawiązując sobie do tego życia. Bombardowana zewsząd Jezusem, kościołem, bogiem, jednym czy drugim doszłam do jednego istotnego wniosku. Co to za „bóg”, który karze cały świat, za błąd pierwszych ludzi (zakładając, że PŚ jest prawdziwe, natchnione itp i ci ludzie naprawdę kiedyś sobie byli)?
Skoro jest taki niby sprawiedliwy, dobry i inne bzdury to czemu pozwala niewinnym cierpieć? Przez to, że jacyś idioci nie przestrzegali jego zasad nie wiem ile czasu temu? Skoro istnieje to czemu nic nie robi? Bo łatwiej jest karać i siedzieć z zawieszonymi rękoma?
Odkąd moje życie przypomina bieg przez rozżarzony węgiel, przestałam chyba wierzyć w cokolwiek co może być wyżej/niżej. Do czasu szukałam ratunku w różnych wyznaniach i albo słyszałam, że bóg nie ma wpływu na nasze życie, albo, że daje tyle ile jesteśmy w stanie znieść, albo że nasze życie to nie przypadek i powinniśmy poddać się przeznaczeniu (wtf?!). Czyli rozumiem, że mam siąść i płakać, albo podciąć żyły i umrzeć lub znów wylądować na pogotowiu, potem grzać miejsce na srebrzysku.
Coraz częściej się zastanawiam, co to wszystko miało na celu. Jaki jest sens takiej egzystencji? Najbardziej rozbrajają mnie ludzie, którzy mają wszystko, zero problemów w domu, pracy, nie mają na co się skarżyć, to i tak jest im mało, bo mają za dobrze. Tak naprawdę nie wiedzą co znaczą problemy przeciętnego człowieka, bez pracy, pieniędzy, rodziny, któremu dodatkowo są rzucane kłody pod nogi i skacze przez nie z zawiązanymi oczami. Ktoś kto ma „wszystko” od zawsze nigdy tego nie zrozumie. Nie będzie w stanie wczuć się w położenie takiej osoby, choćby nie wiem jak próbowała. To trzeba przeżyć. Raczej nie życzę tego nikomu, bo najprawdopodobniej nie będą w stanie tego przejść.
O wielu sprawach na blogu nie pisałam, bo w większości nikt by w to nie uwierzył. Sama gdybym stała z boku popukałabym się w głowę. Jednakże wokół nas dzieją się rzeczy, o których po prostu nie mamy pojęcia. Nie mówi się przecież o złych rzeczach, bo jak one wyglądają, prawda? Każdy zwykły człowiek lubi happy end'y.
W moim świecie one nie istnieją.

[9]25 marca 2014 @ 17:39


Wczoraj dowiedziałam się, że w piątek ma przyjechać do nas kuzyn z dziećmi (których nie widziałam z 15 lat), więc matka urządziła awanturę, że się mnie i brata wstydzi, bo jesteśmy grubi, a córka mojego kuzyna jest modelką i leci niedługo do Tajlandii. Czyli ogólnie powtórka z rozrywki. Sama wie, że byłam na sterydach, mam złe leki itp itd, to wciąż ciśnie. Non stop mi wypomina okres, kiedy byłam chuda, taak, ale wtedy byłam chora, wylądowałam na stole operacyjnym! Wyglądałam gorzej niż źle, wkłucie na wkłuciu, kroplówka na kroplówce, ledwo mogłam się ruszyć, nie jadłam kilka tygodni. Ale skoro dla mojej matki wygląd jest ważniejszy aniżeli zdrowie to co będę się z nią wykłócać.

[4]26 marca 2014 @ 19:05


Kolejna awantura. Z tego wszystkiego pojechałam na uczelnię godzinę wcześniej.
Nie zniosę już więcej tej krytyki, wypominania, rozkazów i szantażu.

[5]28 marca 2014 @ 21:15


Dalej ratuję moje paznokcie i włosy, więc z tej okazji wybrałam się do Hebe i kupiłam szampon Biovax do włosów przetłuszczających się i tabletki Juvamine do paznokci (były akurat na promocji). Moje medykamenty się skończyły, także postanowiłam zainwestować w coś innego. Zobaczymy czy przyniesie to zamierzone efekty. Dodatkowo dalej używam maseczkę i odżywkę z olejkiem arganowym. Włosy po tym są rzeczywiście gładkie, nawilżone i końcówki w całkiem fajnej kondycji.

Wszyscy wkoło rodzą dzieci. Czy to serio taka niezła sprawa? Czasem mam wrażenie jakbym była z innej planety.

[12]30 marca 2014 @ 14:51


Dajcie mi lato ;C

© joliment