[6]2 marca 2013 @ 15:17


Nie mam już na to wszystko siły. Znajoma matki powiedziała jej o założeniu niebieskiej karty - przemoc w rodzinie. A z tego co wiem to istnieje coś takiego jak POUFNOŚĆ danych. Także o to zadbam, by odpowiednia osoba straciła swoje stanowisko. Podobno policja już była u jakiś naszych sąsiadów - i dobrze.
Toteż wczoraj matka wyrzuciła mnie z domu. Na szczęście znajomi mnie przygarnęli.
Wróciłam do domu na jej prośbę, całą noc nie spałam. Powiedziałam matce, że będę się spotykać z kim chce i oni nie mają na to żadnego wpływu. Wiadomo wkurw wielki, od razu wyzwiska, że w czerwcu mam się wyprowadzić. Spoko, zrobię to, nie ma sprawy. Teraz już wszystko robię z myślą o sobie, żaden MF, żaden szurnięty i żaden inny. Liczę się tylko ja.

[3]4 marca 2013 @ 18:39


Bywa różnie, matka ma swoje odchyły. Próbuje mi wmówić, że jestem chora psychicznie, właściwie próbuje zrobić ze mnie wariatkę. Nie wiem co z tym zrobić. Na razie to zostawię, jeśli nie będzie problemów, to okej, ale czekam tylko na jeden fałszywy ruch, a wtedy wytoczę ciężkie działa i nie będę więcej tego znosić. Nikt normalny by tego nie zniósł...

Z MF nie jesteśmy razem, ale zachowujemy się jak po staremu, nie wiem czy to właściwe, on twierdzi, że to tak z przyzwyczajenia...

[3]7 marca 2013 @ 19:23


Moje życie to istna tragedia*

*tragedia:
«nieszczęście dotykające kogoś»
«bardzo zła sytuacja dotycząca czegoś»
«utwór dramatyczny przedstawiający konflikt moralny, ideowy lub psychologiczny prowadzący nieuchronnie do klęski bohatera»

[6]10 marca 2013 @ 16:56


Mam problem, duży.
Matka dostała z MOPS-u pismo o stawienie się na komisję dyscyplinarną w sprawie założenia Niebieskiej Karty (przemoc w rodzinie) przeze mnie. Czym się wkurwiła i każe mi iść i wszystko odkręcać, stwierdziła, że nie mam innego wyboru. Może cofnę się do grudnia ubiegłego roku, tego wieczoru, kiedy wyprowadziłam się z domu. Od razu wtedy poszłam na policję i założyłam tą kartę, nie mogłam znieść tych awantur, ubliżania mi, mieszania z błotem, grożenia, zabierania rzeczy, kluczy i nie pamiętam czego jeszcze. Jednakże dwa dni po tym stwierdziłam, że nie chcę by było to kontynuowane więc anulowałam to (nie wiedziałam, że się nie da, bo to komisja i policja stwierdza czy umorzą postępowanie czy nie). Matka po powrocie do domu dowiedziała się od koleżanki o tym, jak wspominałam wcześniej i powtórnie musiałam anulować to - jak wiadomo to nic nie da.
Teraz już naprawdę nie wiem co z tą sytuacją zrobić. MF cały czas mi powtarza, że mam zrobić porządek z moją matką, gdyż nie chce by ona się mieszała do naszego życia. Ja nie wiem czy chcę iść i kłamać, że wszystko było/jest okej. Czy nie lepiej rzeczywiście napisać te pozwy, ale wtedy gdzie będę mieszkać? No dobrze, akademik miałabym zapewniony do czerwca, a co potem?
Wiem, że matka zgotowała mi piekło, nastawiła rodzinę, znajomych przeciwko mnie, zrobiła ze mnie chorą psychicznie i nieobliczalną osobę. I jeszcze śmie twierdzić, że w tamtym okresie lekko mnie dołowała (?!) Że cierpiała przeze mnie, że robiłam to jej specjalnie, a ja nie miałam powodu do płaczu.
Dlatego nie wiem czy chcę to TAK zostawiać i udawać, że nic się nie stało, czy walczyć o swoje.
Nie wiem czy coś mogę stracić oprócz "rodziców", którzy i tak mnie nienawidzą?
Naprawdę nie wiem. Najgorsze jest to, że nikt mi nie jest w stanie pomóc, ani zagwarantować, że jakoś to będzie.

[2]12 marca 2013 @ 14:39


Znikam, nie mam na to wszystko siły.
On mnie zostawił.
Nie będę przeklinać, nie zniżę się do jego poziomu.

Wrócę jak się usamodzielnię i odnajdę siebie.

Jeśli chcecie jakiś kontakt, to piszcie w komentarzach, a dam Wam mojego fejsa czy też gadu.









Znajdziecie mnie również TU.

[2]13 marca 2013 @ 18:48


Pogodziłam się z mamą. Czuję ulgę.
Z MF kończę, to nie jest facet dla mnie. Dużo mnie kosztowało by dojść do tego wniosku. Owszem, kocham go. I na pewno od razu nie przestanę, ale on nie powinien mnie tak traktować. Chciałam mu dać wszystko, nawet pozwałabym rodziców dla niego, byłam zaślepiona. A on twierdzi, że potrzebuje czasu, ma dość i musi odpocząć. Nie ma czegoś takiego jak odpoczynek w związku...
Teraz nawet w ogóle się nie odzywa. I tak zachowuje się facet, który kocha?!
Z tego nic już nie będzie, chyba, że zmieniłby się o 360 stopni i starał się o mnie, każdego dnia.
Ale nie, on sobie po prostu olał, jakby ten cały czas dla niego nic nie znaczył...
Nawet nie ma pojęcia ile wycierpiałam i wciąż cierpię. Dużo czasu minie, aż wrócę do siebie.


Czas zacząć zapominać, eh i kolejne parę miesięcy wyjęte z życiorysu.

[2]16 marca 2013 @ 16:54


Matka podsłuchała moją rozmowę z MF, pewnie jak wszystkie inne.
Mam tego dość, znów wyzwiska, epitety, mimo, że tylko rozmawiałam.

No tak, przyjęła mnie pod warunkiem zakazu kontaktu z nim ;/
Ja nie lubię rozstawać się z ludźmi nie mówiąc im o tym i w kłótni.

Ale tak jak to wszystko przemyślałam. Moja matka się nie zmieni, od rana wrzuty na mnie, za wszystko. A brat leży i nic nie robi, i wszystko to moja wina.

Ciężko mi to przyznać, ale MF ma rację. Mimo, że był dla mnie momentami nie dobry, zachowywał się jak dziecko, to w tej kwestii się nie mylił.

Boże, po co ja wracałam do domu?! Mogłam iść do kumpeli, byśmy doszli do porozumienia i nie musiałabym wracać do piekła, byłam głupia jak nie wiem... Albo w gorącej wodzie kąpana niestety.

Muszę się nauczyć: myśleć, a potem robić, nie na odwrót.

A co teraz? Nie mam gdzie iść, za co, ZUS wstrzymał mi chorobowe, bo nie stawiłam się na komisję, o której nie wiedziałam, bo nie dostałam w ogóle listu, a to było za potwierdzeniem odbioru! Dziadoska poczta polska ;/

[2]17 marca 2013 @ 15:41


Nie, nie, nie, nie.

Koniec z MF, nigdy nie miał racji.

Złamał mi serce, ale cóż, nie on pierwszy. Zaczynam sklejanie.

edit
Wiecie, że chuj mnie zdradza na tym badoo? Kumpela założyła tam profil.
Przeczytałam wszystko.
nie wybaczę mu, nigdy.

Nienawidzę go. Nienawidzę.

[2]19 marca 2013 @ 10:18




[3]20 marca 2013 @ 19:05


Byłam dziś u psychologa, spodziewałam się czegoś innego chyba. Cały czas mówiłam, rozwiązałam kwestionariusz i dowiedziałam się, że chyba to jednak coś ze mną jest nie tak. Za dwa tygodnie dowiem się dokładnie co. Wiadomo moja mama zachowuje się nie tak jak powinna, ale zdziwiło mnie to, że mnie coś może być. Rozumiem, pewnie deprecha czy coś, ale bez przesady. Raczej jestem zdrowa psychicznie, chyba.
Poza tym jutro jadę z KK na konferencję na Polibudę, ale jakoś nie ogarnęłam, że będę musiała jechać na nią dwie godziny wcześniej - zapomniałam, że to jednak jest kawałek drogi. Czyli trochę tam posiedzę. W sumie czemu nie, sami mężczyźni prawie tam będą to nic tylko się ogarnąć i jechać ;D
MF wygarnęłam do cna co o nim myślę i o jego zachowaniu. Pierwszy raz w życiu słyszałam jak jest mu głupio z tego powodu. No cóż, jak jestem wkurwiona to cisnę do końca. I nie mam już skrupułów. I nie dam się robić w bambuko, te czasy się już skończyły. Najgorsze jest to, że jego matka miesza mi w głowie i powtarza, że jak widzieliśmy się ostatni raz to był szczęśliwy... To mnie najbardziej denerwuje.

[2]24 marca 2013 @ 12:44


Wszystko, tak jak pisałyście, odwróciło się przeciwko mnie. Matka była w MOPSie, tam nagadała takich głupot, że szok, jak pisała jedna z Was, teraz jestem niewiarygodna. I mam za swoje.
Matka dziś stwierdziła, że jednak mi tego nigdy nie wybaczy i każe mi to wszystko odpokutować, czyli wracamy do II wojny światowej i łagrów. Nie mogę korzystać z laptopa, chyba, że piszę pracę licencjacką^^ Na abonament telefonu mi nie da. Na bilet do szkoły też nie. Wyzywa mnie, traktuje jak gówno i opowiada wszystkim na około jaka najgorsza jestem.
Wiecie co? W zasadzie jest tak jak wcześniej, muszę się poniżać, aż ona może łaskawie się zlituje.
Kuzynka mi pisze, że nie mam innego wyjścia jak najszybciej się usamodzielnić, wiem, że ma rację, ale rozesłałam milion CV i nikt się nie odzywa - nie liczę erotycznego salonu masażu (nie pytajcie).
Myślałam, że teraz wszystko się ułoży, a matka ma do mnie pretensje, że nie chciałam z nią rozmawiać o MF, nie rozumie, że to dla mnie trudne i bolesne? Przepraszam, ona nie rozumie, sama się dziwi o co mi chodzi.
Nigdy z nią nie dojdę do ładu. Najlepiej jest urwać kontakt i koniec, a nie wiem czy sąd umożliwi mi to, bo przecież rozprawy ciągną się latami. A ja chcę przecież o niej zapomnieć.

Poza tym MF mnie przeprosił.

Czy to źle, że tylko przy nim naprawdę jestem szczęśliwa?

Ale co z tego, przeszłości nie wymażę.

[2]26 marca 2013 @ 09:44


Ja już tego nie wytrzymam.
Wczoraj kolejna awantura, ale już konkretna.
Usłyszałam tak wiele, że naprawdę chciałam skończyć ze sobą.
Trwało to tyle godzin, że brak mi słów, matka zmieniała co chwile zdanie: nie wolno ci się z nim spotykać, zerwij z nim kontakt!; rób co chcesz, nie interesuje mnie to;skończ z nim, on jest chory!; rób co chcesz; kończ z nim!; mam gdzieś co robisz, już mnie to nie obchodzi.

Naprawdę mam dość. Na dodatek kazała mi dzwonić po ludziach i pytać kto mnie przyjmie do siebie, bo ona mnie nie chce i jak dobrze jej było jak mnie nie było.
Pierdole ich.

[1]27 marca 2013 @ 20:14


Czuję się chujowo. Po prostu.
To nie jest już ból złamanego serca.
To taki ból, który uświadamia zmarnowany czas.
Coś co nie powinno mieć miejsca.
Wieczne czekanie na coś co nie nastąpi (?)

Nie umiem lepiej tego opisać i chyba mi się nie chce. Jestem, albo nie jestem.
Tak jakby już obok tego wszystkiego.
Bez uczuć.
Chcę tylko odzyskać moje pieniądze i nic więcej.

[0]30 marca 2013 @ 10:09


W poniedziałek z kumpelą i jej facetem idziemy na mecz LG - WK.
Tam ma grać taki pan Maciej (MK) :D Albo ma siedzieć na ławce rezerwowych - jest po kontuzji.
No w każdym razie zobaczymy co z tego wyjdzie, nie nastawiam się, bo na dzień dzisiejszy jest dobrze tak jak jest.
Ale gdyby coś było to bym się nie obraziła :D

Wiecie co, zastanawiam się nad zmianą szablonu na bardziej wiosenny, ten jest jakiś depresyjny.

© joliment