[2]3 marca 2011 @ 19:32


87. Gdyby tęsknił to by powiedział. Gdyby chciał to by napisał. Gdyby kochał to by się starał. Bez ale. Kropka. A teraz to zapamiętaj. K921
Witajcie. Ostatnimi czasy biłam się z myślami, ale doszłam do wniosku, że jestem zmuszona zrezygnować ze studiów. Pierwszy semestr był w porządku, dużo humanistycznych przedmiotów, zaś teraz zaczęły się schody. Nie wiem co myślałam sobie idąc na ten ścisły kierunek. W sumie to sugerowałam się tym gdzie się dostanę, a nie tym czym się interesuję. Chciałam iść na coś innego, ale zabrakło mi wiary w siebie i w końcu nie złożyłam dokumentów. No i też brałam pod wzgląd odległość. A to jednak było głupie. Teraz jestem na etapie szukania pracy, a potem chciałabym spróbować coś z fizykoterapią. Może tu się spełnię :D
Co do chłopaka, oczywiście, że się z nim spotkam, nie musicie mnie przekonywać :P Póki co nie mam planów tak dalekobieżnych, więc to raczej nie będzie problem. Oby się tylko chłopak mnie nie przestraszył, a będzie ok :D Ogólnie jestem optymistycznie nastawiona. Nie myślę o negatywach, jak co niektóre moje koleżanki, że on może być mordercą, gwałcicielem czy nie wiem kim jeszcze. To zostawię na dwa tygodnie przed jego przyjazdem ;) Póki co jest dobrze.

edit.
Rozmawiałam z wieloma osobami na temat szkoły, połowa mnie zjechała za mój jakże "wybitny" pomysł porzucenia studiów. Także niestety, albo i stety jestem zmuszona, by po dwóch dniach nieobecności wrócić tam gdzie nie czuję się najlepiej.

[1]11 marca 2011 @ 15:26


88. Gnało serce o krok przed rozumem ♥ K921
W końcu ten tydzień się skończył. Taki zapierdziel miałam, że nie było kiedy nawet spać. Dosłownie. No ale tyle o szkole. Nauka i nic więcej, szkoda na nią słów. Wkręciłam się ostatnio w serial Glee. Muszę kupić płytki i poproszę kumpla, żeby mi ściągnął wszystkie sezony :D Bo jakoś nie uśmiecha mi się czekać cały tydzień na jeden odcinek. Ahh ta moja niecierpliwość :D Poza tym w niedzielę jadę do kuzynki, która tydzień temu urodziła dzidziusia :-) Także porobię kilka fotek :D Ogólnie to mam zamiar wziąć się pełną parą do nauki, nie mam innego wyjścia. Nie chcę mieć znów zaległości i kuć na ostatnią chwilę. Weekend jest po to by wszystko ogarnąć. I tak nie mam nic lepszego do roboty.
W ogóle mam do was pytanie, takie dosyć hmm dziwne (?) Jak sądzicie czy można się "zakochać" przez internet? Bo ja trochę nad tym myślałam i według mnie to jest impossible. Nie można kochać kogoś kogo się nie widziało chyba. No sama nie wiem.

[2]21 marca 2011 @ 11:40


89. Każdego ranka, po przebudzeniu, otrzymujemy kredyt w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień. Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund nie przejdzie na następny dzień; to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, jest na zawsze stracone, pochłonięte przez wczoraj. Każdego następnego ranka rozpoczyna się ta sama magia, znowu otrzymujemy taką liczbę sekund życia i wszyscy zaczynamy grać w tę nieodwracalną grę: bank może zamknąć nam konto w najbardziej nieoczekiwanym momencie, bez żadnego ostrzeżenia – w każdej chwili może zatrzymać nasze życie. K921
Jak to pięknie brzmi, pierwszy dzień wiosny. Tyle w tych słowach ciepła, radości, nadziei, kolorów, kwiatów, słońca, że aż chce się żyć. Świat nabiera barw i jest cudownie. To moja ukochana pora roku. Wydaje mi się też, że człowiek czuje taką większą motywację do działania. Poza tym to też czas zmian. Hmm, już się zastanawiam co zrobić ze sobą, może niekoniecznie w środku, bo nad tym już pracuję, ale na zewnątrz. Od roku zapuszczam włosy i nie wiem co z nimi zrobić, czy zapuścić jeszcze bardziej i ściąć tak, żeby nie było widać cieni, czy może się przefarbować, bo mój kolor dosyć nijaki jest. Ni to jasny brąz, ni ciemny blond, takie wypłowiałe. Długo nad tym myślę, ponieważ chciałabym zrobić coś odważnego, ale jednocześnie coś czego nie będę żałować. Ciężko, ciężko :) Poza tym szkoła, niedługo zaczną się kolokwia, dużo nauki, byle do czerwca, byle do wakacji. I oby wakacje trwały wiecznie. O właśnie, w tym roku jadę na woodstock. Mam rodzinę w Kostrzyniu, a oni mieszkają dosłownie kilkaset metrów od legendarnej sceny. Powiedziałam sobie, że w tym roku nie odpuszczę i pojadę i będę się dobrze bawić :) Czas zacząć żyć.

[0]30 marca 2011 @ 21:51


90. The worst thing a guy can do to a girl is make her feel like she has a chance when she doesn`t.
Ehh no nie chce mi się. Ciężko mi wstać z łóżka, ciężko mi się zwlec na dół, ciężko mi wyjść z psem, ciężko mi jest zmobilizować się do czegokolwiek. Chyba znów dopadła mnie ta deprecha. Wiadomo, trudno mieć dobry humor cały czas. W sumie to nie jest źle, chociaż nie wiem czy ta obojętność nie jest gorsza od złego humoru. Wszystko mi zwisa, nie mam ochoty na podejmowanie żadnych decyzji. Tak sobie po prostu egzystuję. Zwłaszcza, że teraz trzeba się zdecydować czy sprzedajemy dom czy też nie. To pociąga za sobą kolejne rzeczy. Jeśli sprzedajemy to nie opłaca się robić drogiego ogrodzenia ,a jeśli nie to bierzemy ekipę i zrobią to nam fachowo. Nie chce mi się już myśleć, zwłaszcza, że w tym domu same z matką musimy o tym myśleć. Ojciec siedzi w Norwegii i jemu wszystko zwisa, brat z resztą to samo - dla niego liczy się komputer i święty spokój. Mam tego serdecznie dość. Chciałabym uciec na jakąś bezludną wyspę i wrzucić na luz. Póki co muszę kończyć studia, siwieje na samo wspomnienie o nich.
Life's a bitch and then you die.

© joliment