[6]3 lutego 2016 @ 18:26


Dziś przejechałam się sama do pracy. Jakoś to było, nie bezbłędnie, ale też nie karygodnie. Byleby dojechać :D
Każdy dzień wydaje się być taki sam, mam wrażenie, że stoję w miejscu albo nawet się cofam.
Dziś dietę trafił szlag, wróciłam do domu to nażarłam się chyba wszystkiego co możliwe. Wciąż nie ćwiczę. Poszłabym na basen, ale wstyd mi iść samej, 100 kg widać z daleka.
Jestem chora. O.

[4]11 lutego 2016 @ 18:31


dziś minęłam się ze śmiercią. dosłownie.
jadę za jakimś ciężarowym/dostawczym i on się turla. w trakcie wymijania okazało się, że mnie też ktoś wymija i nie zwróciłam uwagi a przed ciężarowym turlała się osobówka, a ja pędziłam na lewym pasie na wprost sygnalizacji, nie wiem jakim cudem wskoczyłam na prawy pas. ostatni raz wymijałam takiego kolosa. później oczywiście musiałam wyminąć traktor i rowerzystów. do pracy weszłam na nogach z waty. dziś miałam szczęście.

szef traktuje mnie jak ścierwo. szukam nowej pracy.

[7]18 lutego 2016 @ 17:29


w ciągu 25 lat mojego życia nie doszłam do niczego. kompletnie niczego. nie mam nic. nie jestem kurwa szczęśliwa. no nie jestem.
rycze z kubkiem mleka w ręce.
schudne kurwa. schudne.

© joliment