[3]5 lutego 2015 @ 18:55


już jestem prawie po wszystkich egzaminach, czekam tylko na dwa wyniki i wtedy się okaże czy poprawki czy luz.
miałam się zabrać do ćwiczeń i dietowania. owszem - jutro, dziś cały dzień sprzątałam i nie myślałam.
wyłączyłam się.

[8]11 lutego 2015 @ 08:34


wszystko zdane.
wczoraj zabrałam się za porządki w szafie. wywaliłam połowę rzeczy, których nie noszę i schowałam drugą połowę, w którą nie wchodzę. wyszło na to, że nie mam w czym chodzić. ale, że w związku z kolejną dietą nie mam zamiaru kupować teraz ubrań, bo a nóż schudnę i wejdę w stare. przynajmniej mam taką nadzieję. nie mogę już patrzeć na moje odbicie, tylko zawsze coś stawało mi na drodze, to od jutra. jutro to dziś.
nie wiem jakim cudem, ale nabawiłam się zapalenia pęcherza. jak już wychodzę z domu to tylko z psem i ciepło się ubieram, więc nie rozumiem.
matka będzie operowana 19-ego. dobrze, że nie mam w ten dzień zajęć.
czuję się sama w tym wszystkim. ojcu jest obojętne co będzie z matką. czasem się zastanawiam po co oni w ogóle się pobierali skoro się nie kochają. ale z drugiej strony ze mną jest tak samo, zrobiła mnie i brata po to, żeby nie być samą na stare lata - wczoraj mi to powiedziała. od dawna to wiedziałam, no bo przecież nie z miłości. inaczej bym nie próbowała się przez nią zabić.

[7]12 lutego 2015 @ 12:39


dziś od matki usłyszałam, że musi wyjechać sama, bo ją wkurwiamy. no szlag mnie trafi. przychodzi z pracy i ma posprzątane, ugotowane, z psem nie musi wychodzić, mój MN jest na każde jej skinienie, a ona twierdzi, że ma nas dość. tak naprawdę ma za dobrze! robię wszystko, a jej ciągle nie pasuje!!!
nie chcę tego domu, bo musiałabym mieszkać w nim z nią, a to nie miałoby sensu, ślub nie miałby sensu.
coraz częściej chcę aby umarła. odpoczęłabym w końcu.

[5]13 lutego 2015 @ 14:50


każdy dzień jest jakiś taki sam. ciągle chce mi się spać, na nic nie mam ochoty. nawet na filmy. jednakże dziś zrobiłam sobie tłusty czwartek i wsunęłam trzy pączki, żeby wczoraj nie najadać się na noc. nie chciałam spędzić pół nocy wisząc nad kiblem.

mój pies ostatnio się trzęsie jak leży :(

[14]15 lutego 2015 @ 15:57


pierwsze moje walentynki kiedy było spoko. obejrzeliśmy eagle eye, zjedliśmy najbardziej czekoladowy tort jaki istnieje i odpoczywaliśmy. czekam na taki dzień kiedy on przyjedzie i nie będzie musiał wracać do domu. jutro może być przełomowym momentem, kiedy się okaże, że już możemy odkładać na naszą wspólną przyszłość.

[6]18 lutego 2015 @ 20:32


w ogóle nie czuję tych urodzin, może dlatego, że moja rodzina znów o nich zapomniała.
jutro moja mama idzie do szpitala i się stresuję, a mam zajęcia.

[5]19 lutego 2015 @ 17:47


czekolaaaaaadyyyyyy :C
jeszcze ostatni rozdział magisterki i koniec.

[5]20 lutego 2015 @ 12:16


popłakałam się jak dziecko przy łóżku mojej mamy, pielęgniary dały mi tylko trzy minuty. ordynator usunął całą nerkę wraz ze wrośniętym guzem, obawia się, że druga może być niewydolna ze względu na leki przeciwbólowe, które moja matka brała na RZS.

[7]22 lutego 2015 @ 15:48


wiecie co mnie wkurwia najbardziej? mój brat miał w dupie co sie dzieje z matką. pojechał do szpitala z wyrzutem, że musi tam siedzieć, a nie w kompie, nawet dziś nie spytał się jak się czuje. a ja? oddałabym jej nerkę jakby trzeba było, cały czas jej mówiłam, że nic jej nie jest, że ma się ogarnąć i się ruszać. a ona? uważa, że to ja jestem ta najgorsza, a jej synka mam zostawić w spokoju, bo on jej dupe liże.
gdybym oddała tą nerkę to bym żałowała do końca swych dni. tyle robie, a jej ciągle nic sie nie podoba. ja po swojej operacji i narkozie od razu musiałam stawać na nogi, do roboty w ogrodzie mnie zagoniła, mimo, że mnie bolało. nic jej nie pasuje.
nie chcę z nią mieszkać. niech żyje sobie sama ze swoim synkiem.

[5]25 lutego 2015 @ 21:40


karma wraca.
musi wrócić!
niech to cholerne dobro do mnie wróci!!!

© joliment