[25]2 lutego 2012 @ 12:10


Pierdole zime, pierdole sesje, mam tego wszystkiego serdecznie dość!

[71]5 lutego 2012 @ 12:24


Od piątku czekam na wyniki dwóch egzaminów, pech chciał, że padł nasz system i trochę jeszcze sobie poczekamy. No, ale tym się już tak nie przejmuję. Za bardzo wzięłam sobie tą sesję do serca, za wszelką cenę nie chciałam mieć poprawek i się tak wymęczyłam, że teraz zrobiłam sobie wolne od życia. I szczerze powiedziawszy nie chce mi się nic. Jedynie leżę sobie w łóżku i oglądam ósmy sezon chirurgów ; F Zapowiada się mało inteligentny tydzień, ale jakże leniwy.

[157]6 lutego 2012 @ 17:49


No kurwa, jak tak można?! Ci pieprzeni doktorzy z bożej łaski albo są ślepi i potrzebują kogoś by sprawdzał z nimi egzaminy albo tak ułomni, że oceniają na chybił-trafił. Mam już tego dosyć, poważnie. Jeśli sprawa się nie wyjaśni to przysięgam, że będę pierwsza u dziekana.

edit
Jestem zła, jedynie co możemy zrobić to nauczyć się na poprawę. Baba zjechała nas i nie życzy sobie byśmy pisali do niej maile. I gdzie jest sprawiedliwość?

edit2
Ta dziewczyna mnie leczy XD No, ale grunt to mieć dystans do siebie ;)

[53]8 lutego 2012 @ 16:44


Każdy wojownik światła bał się kiedyś podjąć walkę. Każdy wojownik światła zdradził i skłamał w przeszłości. Każdy wojownik światła utracił choć raz wiarę w przyszłość. Każdy wojownik światła cierpiał z powodu spraw, które nie były tego warte. Każdy wojownik światła wątpił w to, że jest wojownikiem światła. Każdy wojownik światła zaniedbywał swoje duchowe zobowiązania. Każdy wojownik światła mówił "tak", kiedy chciał powiedzieć "nie". Każdy wojownik światła zranił kogoś, kogo kochał. I dlatego jest wojownikiem światła. Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei, że stanie się lepszym człowiekiem.



I znów to samo. Mam po prostu za dużo wolnego czasu, no za dużo.
Nic pozytywnego z tego nie ma.

[63]10 lutego 2012 @ 13:16


Tak, budyń czekoladowy stanowczo poprawia humor.

[26]15 lutego 2012 @ 13:29


Nic nie jest tak jak być powinno.

[51]18 lutego 2012 @ 09:46


Ostatnio wszystko troszkę mi się pochrzaniło: babka odwołała poprawę - jest na miesięcznym zwolnieniu, przeniesiono mnie do innej grupy seminaryjnej, bo nie wszyscy zapisali się na czas - a tego tak nie zostawię, praktyki mogę zacząć dopiero w marcu - ale i tak zacznę w ten poniedziałek, śnieg znów pada i nie mam jak biegać, moja "przyjaciółka" znów mnie olała na rzecz swojego chłopaka. Mogę wyliczać w nieskończoność, ale nie chcę się już tym przejmować. Jakaś znieczulica mnie złapała. Dziś budziłam się co godzinę i myślałam: wejść na wagę, nie wejść, wejść na wagę, nie wejść... Nic mnie tak nie przeraża jak te cyferki. Jednak pomimo tego nie było źle. Waga pokazała 1,300kg mniej i jestem szczęśliwa, że w końcu ruszyła. Także urodziny zapowiadają się dobrze. Nawet dziś mój tata przylatuje, więc będzie na naszych urodzinach pierwszy raz od kilku lat :) Czyli gdzieś po tym całym złym tygodniu pojawia się jakieś światełko.

edit
Rodzice trzeci rok z rzędu zapomnieli o moich urodzinach, a ojciec jak wrócił od razu zrobił awanturę... Nie wiem co sobie ubzdurałam, że będzie lepiej? Eh.

[76]21 lutego 2012 @ 18:24


Mózg mi paruje po tych praktykach, a to wszystko przez moją głupotę, tak się wkopałam, że szok. Pracuję normalnie jakbym była na etacie po 8 godzin, a dziewczyny, które wkręciły się do kwestury siedzą po 4 i liczy im się tak jak mi. No cóż... może uda mi się przenieść na inny dział, bo tam gdzie jestem jest kongo i pomyśleć, że moja 'mentorka' zaraz idzie na urlop na trzy tygodnie i będę ze stażystką, która wie tyle samo co ja, czyli nic XD Ale na atmosferę nie mogę narzekać, ludzie są bardzo wyrozumiali, cierpliwi i sympatyczni. To chociaż mi się udało. A gdyby śnieg do końca znikł, zrobiłoby się zielono, ciepło i słonecznie to by było wszystko co potrzebuję na ten moment. Wtedy wzięłabym aparat i poszła do lasu :)

Tak na marginesie, można umrzeć na katar?

[23]25 lutego 2012 @ 14:00


O dziwo katar przeszedł mi po 5 dniach, naprawdę jestem w szoku, zwykle mam go ponad dwa tygodnie. Poza tym jestem po drugich praktykach, tym razem była już stażystka. Niby fajna, ale mam wrażenie, że jest fałszywa, w każdym razie nie muszę się z nią bratać. Ponadto dziś kupiłam sobie spóźniony prezent urodzinowy, na szczęście nie za moje pieniądze :D Skoro rodzice obiecują, to niech dotrzymują słowa. No i tak w sumie to nic się nie dzieje, powoli sobie studiuję, szukam jakiegoś fajnego mieszkania i jakoś żyję. Byle do przodu, nie?

[29]28 lutego 2012 @ 19:00


Jest źle. Żyję od jednej do drugiej sesji łazienkowej.
Nie pamiętam co to znaczy nie czuć bólu.

© joliment