30 grudnia 2017 @ 21:26 + (2)

powroty są najgorsze. tak mi się wydaje.
ale też mają oczyszczający charakter - też mi się tak wydaje.


chciałam zrobić bilans z tego roku, ale szczerze mówiąc to ten rok nie różni się niczym od poprzedniego. kompletnie.
jestem jedynie o rok starsza i mówię to co myślę (i to konkretnie).

w domu jak zwykle chujowo. dziś matka znów odstawiła cyrk, wypomniała x lat wstecz, obdzwoniła wszystkie koleżanki by opowiedzieć jaką to ma bezczelną córkę i nastawiła znów ojca przeciwko mnie - a ten dupa w korach - jak usłyszał awanturę od razu zwiał. ani razu nie stanął po mojej stronie. nie wiem czemu mnie to jeszcze tak dziwi. nigdy nie stawał w mojej obronie.

i co poza tym? hmm. może jestem w ciąży. zobaczymy. jeśli tak to będzie ciężki, ale to ciężki rok. ale nie zrobię mojemu dziecku tego co moja matka zrobiła mi.
z jednej strony się boję, ale z drugiej chcę założyć swoją rodzinę, by od tej się odciąć. dosłownie. wyprowadzę się i zmienię numer. nie chce mieć z nikim kontaktu.

co ma być to będzie, a bóg jest chujem. tyle razy go prosiłam, żeby się zlitował nade mną, co mu zrobiłam, że tak mnie krzywdzi i pozwala na to co się dzieje, ale on nie. kurwa dopierdoli bardziej. zadowolony jesteś?


© joliment