[17]1 grudnia 2013 @ 10:58


Odkąd „nie pracuję” mam więcej czasu na... wszystko inne? Jaka by nie była ta praca, to przynajmniej nie bywałam w domu tak często i jakoś to było. Teraz znów utkwiłam w martwym punkcie. Wysłałam wczoraj z milion CV, nawet na bezpłatne staże, byleby zdobyć jakieś doświadczenie. Mam nadzieję, że z lepszym skutkiem, niż wcześniej.
Od rana boli mnie brzuch, a to przez tą wczorajszą pizzę, którą pochłonęłam i zwróciłam w mgnieniu oka, matka zaczęła mnie wypytywać czy nie mam bulimii... Nie wiem, gdzie popełniłam błąd, jak ona mogła to usłyszeć??? No nieważne.
Mimo, iż następna wypłata nie będzie wysoka, to chciałam coś ze sobą zrobić, zmienić kolor włosów, długość, no nie wiem... cokolwiek, by poczuć się inaczej. Dlatego zmieniłam szablon na coś prostego. Tamten był zagmatwany i ciemny, tak jak moje życie.
A tak z innej beczki, nie żyje Paul Walker z Szybkich i wściekłych.

[5]3 grudnia 2013 @ 15:41


To wszystko się przedłuża. Ta zakichana praca, projekty... Właśnie, a propos pracy, jutro ide na siedem godzin i jestem do końca ;/ Znienawidziłam tą robotę. Nie sądziłam, że to kiedykolwiek powiem, ale cieszę się, że to już koniec. Nie potrafię pracować w tak toksycznej atmosferze. Muszę pójść i złożyć CV do matki. Nic innego mi nie pozostaje. Szczęście, że oddział jest gdzie indziej.

[14]7 grudnia 2013 @ 18:19


Śnieg dla mnie oznacza tragedię. Oznacza wstanie wcześnie rano, odśnieżanie drogi, bruku, tuj, choinek, drzewek, balkonu i tarasu. Oznacza przedzieranie się przez zaśnieżone na wysokość metra pole, oznacza zimno, przemarznięcie, choroby i mokre wszystko co mam na sobie. Pod tym względem nie lubię śniegu.
Więc jest mi zimno, boli mnie ręka i nie chce mi się nic.

Świadectwo pracy przyjdzie listem nie? W poniedziałek się pofatyguję i zadzwonię i się dowiem jak to jest.

edit
Świadectwo przyjdzie pocztą.

[17]10 grudnia 2013 @ 14:01


Nie chcę świąt, ani sylwestra. To wszystko mi się tak źle kojarzy, że na pewno nie obejdzie się bez komentarzy na temat zeszłego roku. Chcę po prostu wolnego. Żadnych zajęć, ćwiczeń, wykładów, projektów, nauki, niczego.
Jeszcze półtora tygodnia.

[5]14 grudnia 2013 @ 16:34


Nie ma to jak wypomnieć wszystkie błędy minionego roku.
Dopóki się nie wyprowadzę to się nie uwolnię od tego.

[10]16 grudnia 2013 @ 20:04


Wybieranie tego właściwego prezentu jest trudniejsze, niż myślałam. Przeszłam kilometry galerii, spędziłam w nich godziny, nie wspomnę o trasie jaką pokonałam skm'kami i autobusami tam i z powrotem. Jednakże lubię chodzić sama. Nikt mi nie ględzi, nie stoi nade mną, że chce już do domu, że to nie ładne, to nie pasuje, a to jak z lat 70-tych. Szukam konkretów w swoim własnym tempie. Jednakże ceny, ilość (a nie jakość) mnie przeraża. Nigdzie nie spotkałam tego czego szukałam. Zawsze coś było, co mi nie pasowało - z korzyścią dla mojego portfela, który ostatnimi czasy opustoszał.
Niedziela minęła mi gorzej, niż tragicznie. Projekt, który został mi do zrobienia przed świętami jest tak idiotyczny, że aż chce mi się płakać. Nie wiem jak trzeba być niespełna rozumu, by układać takie zadania. Naprawdę. Najśmieszniejsze jest to, że przerabiany temat mi leży i mam kilka książek, z których korzystałam do jego opracowania, ale tam ani słowem nie jest wspomniane co szanowny pan doktor sobie zażyczył w projekcie. O internecie nie wspomnę. Zero danych.
Ehh Wyżyłam się.
Ponadto dziś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w firmie zajmującej się hostingiem domen internetowych. Szczerze przyznam, że całkiem bym się tam widziała, fakt, że w dziale finansowym (dr P. by mnie wyśmiał zważając na ilość poprawek z jego przedmiotów), ale tematyka wpada w mój gust. Teraz pozostaje mi już czekać.
Dodzwoniłam się dziś w końcu do laryngologa. Wizytę mam 5-ego lutego. Jeszcze okulista i ortopeda.

[12]20 grudnia 2013 @ 21:01


Prezent znaleziony. Taki jaki chciałam. Aż jestem w szoku, że tak dobrze trafiłam w gust mojego lubego :) Sam z resztą trafił w mój. Jak dotąd nie dostałam niczego tak ślicznego.
W tym roku przygotowania do świąt są jakieś takie inne, bardziej pozytywne, chętne (cokolwiek to znaczy), jednakże wytykanie błędów ze strony mojej matki i ciągłe narzekanie nie minęło. Jestem już tym wszystkim zmęczona. Wciąż słyszę, że nie jestem taka jak ona by chciała, że nie wyglądam tak jak ona kiedyś, że jestem pyskata, wredna i ogólnie wszystko sprowadza się do tego, że jestem gruba. Wychodzi z założenia, że gdybym była chuda to i pracę bym miała i wszystko inne. Co najśmieszniejsze, półtora roku temu byłam tak chuda jak ona chce, a wciąż jednak nie wystarczająco.
Toteż ruszyłam dupę i byłam dziś u dietetyka. Wszystkie babki u mojej mamy w pracy chwalą sobie tą poradnię, to pomyślałam co mam do stracenia prócz pieniędzy? Fakt, przez moją chorobę tracenie na wadze to żmudny proces, ale czemu by nie spróbować? No nieważne. Dietę dostanę na meila po świętach. Wtedy podzielę się z Wami tym co wymyśliła ta studentka :)

Btw. nie wiem jakim cudem, ale znalazłam się na 10-tym miejscu popularnych blogów. Albo jakieś przekłamanie, albo ktoś rzeczywiście czyta regularnie moje większe i mniejsze bzdurki :)

[5]22 grudnia 2013 @ 17:33


Wstałam dziś o 6:30, pojechałam z bratem po ojca na prom. Było strasznie zimno, zwłaszcza, że statek przypłynął pół godziny po czasie, a ja głupia stałam na dworze i marzłam. Tak jak obiecał przywiózł mi pierniki norweskie - przepyszne :) Niestety rzucają je do sklepów tylko raz w roku i to chwilę przed świętami. Poza tym ciąg dalszy sprzątania, gotowania, jednakże mam nadzieję, że jutro już się ze wszystkim wyrobię. Serio odechciało mi się. Tyle się narobić dla trzech dni ;/
Ponadto wczoraj usłyszałam od matki (taak, naprawdę wcześnie), że nie wie co nam (mi i bratu) ma dać na święta, bo nigdy nic nam się nie podoba (wtf?! może dlatego, że nic nie dostajemy?). Z drugiej strony nic nie chcę, bo znów usłyszę warunki (dostaniesz jak coś będziesz robić).
Chciałabym zawiesić lampki, ale nie wiem gdzie są.
Znów matka wspomina zeszły rok i całą resztę. Bla bla wyrodna córka bla bla zero szacunku bla bla nic nie robisz.

[8]23 grudnia 2013 @ 19:17


W chuj się narobiłam i wszystko spierdoliłam ;/

[5]24 grudnia 2013 @ 14:45


Czytam tak wpisy z zeszłego roku, z grudnia i oczom nie wierzę, że mogłam być tak głupia, ślepa i tępa. Jak mogłam zaprzepaścić to wszystko na rzecz jednego (lub więcej) błędów.
Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Konsekwencje będą chodzić za mną do końca mych dni.

Dlatego Moi Drodzy życzę Wam, abyście potrafili żyć ze sobą w zgodzie, nie popełniali tak wielkich błędów jak ja, a najlepiej się na nich uczyli; byście umieli zobaczyć też te dobre strony w życiu, które same w sobie nie jest takie złe, po prostu to ludzie, na których trafiamy czasem je rujnują; co za tym idzie, byście nauczyli się rozróżniać ludzi, którzy są coś warci i wnoszą pozytywną energię do waszego życia, od tych, którzy ją po prostu zabierają.
Tylko od nas zależy jakie to nasze życie będzie, czy z przewagą kolorów, czy czerni - w co często jest nam ciężko uwierzyć, ponieważ istnieje wiele czynników na które nie mamy wpływu i chcąc nie chcąc niszczą nasze plany i marzenia. Dlatego nie poddawajcie się, gdyż prędzej czy później to całe nasze cierpienie zostanie nam wynagrodzone :)
Przynajmniej ja w to wierzę.
Wiedzcie, że wszyscy jesteście naprawdę wartościowymi osobami, które zasługują na szczęście i spełnienie. Jeszcze troszkę czasu, cierpliwości, a na pewno będzie dobrze :)
Wesołych świąt!

[17]26 grudnia 2013 @ 11:33


Nadal brak pomysłów na później. Na sylwestra, naukę, na siebie.
Nie lubię.

[9]28 grudnia 2013 @ 20:07


Święta jak nigdy.
Wszystko na szybko, życzenia, żarcie, gadanie.
Przynajmniej obyło się bez aluzji, przejedzenia, wyjazdów.
Może to i lepiej.

A poropos zmian - w końcu się przemogłam i idę w czwartek do fryzjera. Innego. Czasem trzeba :)

W piątek mam rozmowę w jakiejś firmie, której nazwy nie pamiętam, babka przez telefon też nie powiedziała, a pod wskazanym adresem urzęduje ich kilka - także od drzwi do drzwi będę chodzić. Ciekawe jak zareagują na wieść, że studiuję dziennie i nie przejdę na zaoczne dopóki nie będę pewna, że tam zostanę.

Powinnam wziąć się do nauki. Właśnie - powinnam.

© joliment