[3]1 grudnia 2012 @ 17:06


Już mam tego dość. Nikt mnie nie rozumie, on tym bardziej.
Nienawidzę siebie za to jak wyglądam i jaka jestem. Moje życie to porażka, a na dodatek nie mam rodziny.
To będą najgorsze święta w moim życiu, dlatego nie zamierzam ich spędzać w domu.
Nie wiem gdzie pójdę. Nie do ciotki, nie do niego. Chcę być sama. Jestem sama.

Całkiem sam...

Nie wierz w przyjaźń...

...Nie istnieje

Rodzimy się sami
Żyjemy sami
I umieramy sami

Więc nie walcz z tym
Nie warto

Szczęście
Znajdzie tylko ten
Kto z własnym
Losem się pogodzi
A taki już nasz los:

Rodzimy się sami
Żyjemy sami
I umieramy sami

Choćbyś okłamał
Wszystkich wokół
Nawet siebie
Kiedyś zrozumiesz:

Rodzimy się sami
Żyjemy sami
I umieramy sami

I nic tego nigdy
nie zmieni

O to tajemnica
Ciemnej strony życia:

Rodzimy się sami
Żyjemy sami
I umieramy sami

I nic tego nie zmieni...

Nie warto walczyć z losem
Bo los jest głuchy
Na nasze prośby, płacze i lamety

[5]4 grudnia 2012 @ 00:10


Wyprowadziłam się, byłam na policji.
Dobry ruch?

[5]6 grudnia 2012 @ 12:39


Mieszkam u mojego MF. Jego rodzice nam pomogą, ale od lutego będziemy musieli w jakimś stopniu się usamodzielnić. Grunt, że chcą pomóc. Ponadto wczoraj widziałam się z mamą. No cóż mogę powiedzieć? MF niepotrzebnie wspomniał o nagraniach, ale z drugiej strony tak czy tak nic z tego nie wyszło. Matka nic nie zrozumiała, stwierdziła, że jak wrócę do domu to na jej warunkach itp. Nie wiem w takim razie po co pisała mi takie smsy, że przeprasza i wgl. Ściema i nic więcej. Rozmowa trwała może 25 minut, potem ona stwierdziła, że nie ma w takim razie o czym z nami rozmawiać i wybiegła. Nie wiem co dalej z nią zrobić, niebieską kartę na policji anulowałam. Czy dobrze?

[1]14 grudnia 2012 @ 19:04


Byłam dziś na komisji w ZUS-ie, niestety lekarz orzecznik nie chce przedłużyć mojego zwolnienia z McDonalda, czym bardzo mnie zdenerwował, podsumował mnie mówiąc: boleć może każdego.
Toteż w poniedziałek wybieram się do psychiatry, tego zwolnienia chyba już nie podważy?
Poza tym w szkole sporo nauki, zaczynają się zaliczenia, nie mam kiedy ogarnąć reszty. Za prasowanie zabieram się od tygodnia, za wymianę firan też, nie wiem czy zdążę do świąt. Muszę jeszcze poprawić pracę licencjacką i oddać w przyszłym tygodniu, mam jeszcze koło z zarządzania produkcją w czwartek, z analizy rynku muszę wysłać do jutra raport, z badań marketingowych muszę przeprowadzić ankiety do wtorku, ja się pytam KIEDY??????
A z MF układa nam się różnie, ostatnio często się kłócimy.
Co do matki, jestem zmuszona wystąpić o alimenty, skoro nie chce mi dać po dobroci to niestety muszę sądownie, a za coś żyć muszę przecież.

Poza tym wybaczcie, że was nie odwiedzam, ale jak widać naprawdę nie mam czasu na nic, nie wiem kiedy skończy się to szaleństwo, pewnie wraz ze świętami, także wtedy wszystko na pewno nadrobię. Obiecuję.

[6]22 grudnia 2012 @ 12:36


Od dziś biorę Fluxemed na bulimię, depresję i takie tam. Ponadto powinnam brać jeszcze Pernazinum na moją chorą psychikę, ale boję się, chociaż mam coś do stracenia?
W domu, to znaczy tym drugim domu słabo, matka wczoraj do mnie dzwoniła i znów na mnie nakrzyczała, że mam wszystko i wszystkich gdzieś, że nie interesuję się rodziną i czy łaskawie przyjadę się przywitać z ojcem. Niby nie ma mnie tam, ale jestem wykończona niejasną sytuacja. Czy to się kiedyś skończy?
Poza tym wszystko mnie denerwuje i wkurza. Naprawdę źle ze mną.

© joliment