[1]5 grudnia 2010 @ 16:45


74. Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie.JT
Postanowiłam grać w kosza, stwierdziłam, że tak być nie może i coś muszę ze sobą zrobić. Także będę chodzić regularnie na treningi kosza w czwartki i wtorki jak dam radę oraz basen - akurat mam okres, wiec jutro nie mogę iść, ale w środę już jak najbardziej. To będzie najlepsze wyjście, muszę jak najszybciej schudnąć, bo nie mogę na siebie patrzeć, a to, że nie umiem grać w kosza nie przeszkadza, wystarczy, że biegam w te i z powrotem za piłką, przynajmniej poprawię sobie kondycję i spalę trochę kalorii. A co do basenu, dalej będę męczyć żabkę, aż będę pływać poprawnie. Tylko boję się zaliczenia, ale trudno, jakoś to będzie. Cóż, sesja też się zbliża, akurat jestem między kołami, trzeba się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Nic nie przyjdzie samo no i nikt nie mówił, że na studiach będzie łatwo. Chociaż i tak mam jeszcze lajtowo. Byle do wakacji.

[edit.]
Chwała ludziom za taki wynalazek jak tampon!

[7]18 grudnia 2010 @ 14:38


75. 'Starasz się, robisz wszystko jak najlepiej. Podchodzisz do większości spraw z lekkim dystansem, gdyż zraniono Cie już zbyt wiele razy. Ukrywasz uczucia pod wieczną maską uśmiechu i radości. Zgrywasz szczęśliwą kobietę, która bawi się życiem. Jednak Ty sama najlepiej wiesz, że w głębi duszy jesteś dziewczyną, która ponad wszystko potrzebuje bliskości. Samotność Cie wykańcza a Ty po prostu boisz się do tego przyznać.' K921
Nie zaliczyłam prawa i się podłamałam, przecież się uczyłam, a takie debile, które się nie uczyły i polegały na szczęściu zaliczyły. Życie jest nie fair. Ale teraz wiem, że nie ma co się załamywać, będzie drugi termin. Muszę się wziąć w garść. Wczoraj przeprowadziłam dołującą rozmowę z kumplem (przyjacielem?), w sumie dała mi ona do myślenia i cieszę się, że jest ktoś komu na mnie zależy (?) i nie powie, że mam okropne problemy i jaka biedna jestem, tylko da mi kopa w dupe i powie, że nie mam się użalać nad sobą. Po kilku ostrych zdaniach otrzeźwiałam i wzięłam się za siebie i powiedziałam sobie jedno, że nigdy, ale to nigdy nie dam sobą pomiatać, od tej pory będę jasno wyrażać swoje zdanie i nie dam nikomu wejść mi na głowę. Dziś wcieliłam to w życie i czuję się o wiele lepiej. Teraz już będzie tylko lepiej. Poza tym zero słodyczy, chleba i innych świństw, które sprawiają, że tyję. Muszę schudnąć! Pokażę innym jaka silna jestem. Zwłaszcza, że i tak wpadłam już w wir ćwiczenia na siłowni, pływania i w ogóle. Przypomnę sobie ten okres, kiedy byłam mega chuda i nie musiałam jeść, to były piękne czasy, teraz też będą, trzeba tylko chcieć.

[7]26 grudnia 2010 @ 13:37


76. The future belongs to those who believe in the beauty of their dreams. Eleanor Roosevelt
Ehh nienawidzę świąt. Tego zakupowego szaleństwa, kupowania góry jedzenia, sprzątania na chama, ubierania choinki, śpiewania kolęd i tej gry pozorów. Wręcz nie znoszę, wraz z końcem świąt to wszystko znika, cała "magia". Ale jedno szczęście, że święta są krótkie. Ten rok niczym nie różnił się od poprzedniego, matka przed wyjściem wrzeszczała na wszystkich, krzyczała a potem jak gdyby nigdy nic jak znaleźliśmy się u ciotki to udawała przykładną matkę, jak o tym pomyślę to mam wrażenie jakbym żyła w rodzinie Dulskich - dosłownie! Poza tym czas wziąć się do nauki - sesja za pasem, a ja nawet nie uczyłam się na poprawkę z prawa i nie napisałam jeszcze pracy na psychologię, no cóż, ze mną tak zawsze, wszystko na ostatnio chwilę, ale tak nie może być. Muszę wszystko zdać w terminie. Zastanawiałam się ogólnie nad studiami, muszę przyznać, że ludzie na studiach na ogół są spoko, ale ci w mojej grupie niekoniecznie. Nie chcę nikomu życzyć źle, ale dobrze by było gdyby ta cała hołota, nie ucząca się i zbijająca bąki odpadła. Myślałam, że ludzie, którzy zdecydowali się na studia są bardziej dojrzali i odpowiedzialni, a mimo tego zawsze się znajdzie ktoś kto burzy tą teorię. Ehh, szkoda na nich słów.
Jakiś czas temu rozmawiałam z przyjacielem na temat "księcia z bajki". Uzmysłowiło mi to, że nie warto czekać na tego jedynego, bo owy nie istnieje. Najśmieszniejsze jest to, że na ten temat i ogólnie nie uświadamiają mnie rodzice tylko zwykle przyjaciele, którzy przeżyli tak wiele i nie bawią się ze mną w podchody. Walą z grubej rury. Już domyślam się co by matka mi powiedziała: "toż to nie do pomyślenia! za moich czasów rodzice nie mówili takich rzeczy dzieciom! to jest karygodne!" - dla nich wszystko było i jest tematem tabu. Heheheh, tacy prości i ograniczeni z nich ludzie. Cóż, jestem zdania, że lepiej to usłyszeć od przyjaciół niż rodziny. Zwłaszcza, ze moja i tak jest już w rozsypce.

[3]30 grudnia 2010 @ 21:39


77. Quod me nutrit, me destruit. Christopher Marlowe
Od czasu, kiedy spaliłam pamiętnik, a raczej byłam do tego zmuszona czuję się jakoś dziwnie. Nie mam się "komu" wygadać, bo zwykle pisałam w nim to co mnie bolało i nie bawiłam się w żadne gierki słowne. Ale niestety, kiedy matka go zaczęła czytać nie miałam innego wyjścia. W pamiętniku obsmarowałam całą naszą rodzinę, nie szczypałam się z niczym. I to był błąd. Bo jeśli nie chcesz, żeby ktoś się o czymś dowiedział - nie pisz tego. Tylko dla mnie to było najlepsze wyjście - przelać wszystko na papier, wtedy w głowie miałam porządek, a teraz się miotam z myślami. A nie będę przecież tu pisać o wszystkich moich kaprysach i problemach, to już by było nie na miejscu. Niektóre z nich są śmieszne, ale cóż, każdy jakieś zmartwienia ma. Po drugie lubiłam czytać pamiętnik od początku, miał jakieś 4 lata bodajże, także sporo w nim wspomnień było, zwłaszcza, że przez moją chorobę o wielu rzeczach zapomniałam, a on mi przypominał o nich, ale cóż, co było a nie jest nie liczy się w rejestr. Trzeba iść do przodu. Poza tym chora jestem. Jakaś grypa i od razu się czuję taka bleh. Na dodatek mam okres - to mówi samo za siebie. Ale jeszcze tylko kilka dni i będzie ok :) Ogólnie to już ogarnęłam pracę z psychologii, teraz już zostaje czysta teoria to wykucia. Kurcze, żeby mi się chciało jak mi się nie chce.

© joliment