[0]5 grudnia 2009 @ 23:13


39. Choć droga niedaleka, nie dojdziesz, jeśli do celu nie zmierzasz.
No i grudzień. Pojutrze o godzinie 10.45 będę zdawała na prawo jazdy kat. B. Stresować się będę jak sobie uświadomię to, że mam wejść do sali i zrobić testy. Tyle się nasłuchałam, że mało kto zdaje za pierwszym razem i nie sądzę, żebym była tą jedną z wielu szczęśliwców, którym się udaje zdać. Chociaż ostatnio bardzo, ale to bardzo tego chciałam. Zmuszała mnie do tego sytuacja w domu. Ale teraz jest trochę inaczej i matka powiedziała, że da mi pieniądze na trzy podejścia, jak nie zdam, to dopiero po maturze będę od nowa się starać o prawko. W sumie jest to dobra wiadomość, ale z drugiej strony nie wiadomo ile razy będę podchodzić do tego. Mam nadzieję, że nie więcej jak trzy razy. W ogóle najważniejsze jest to, żeby zdać testy, wtedy będę mieć je z głowy. No i będę się martwić o rękaw, wzniesienie i miasto. Obym trafiła na egzaminatora, który chce, żebym zdała!

[3]19 grudnia 2009 @ 13:03


40. Let it snow, leti it snow, let it snow!
Lubię tą atmosferę. W domu czuć piernik, za oknem prószy śnieg, mienią się kolorowe lampki. Jak w bajce, dosłownie. Wkładam wtedy moje wełniane skarpetki, robię gorące kakao i przy lampce czytam książkę. Jednak w tym roku jest inaczej. Teraz zamiast czytać lekkie książki muszę pisać pracę maturalną, za którą szczerze nie wiem jak się zabrać, a już jest grudzień - ze mną tak zawsze. Chociaż z tego co się orientuję, to w klasie nikt tej pracy jeszcze nie zaczął. Jestem ciekawa jak to będzie, jednak wypada się za to zabrać. Oceny też nie są najlepsze, także w przyszłym półroczu zabieram się równo do pracy, muszę je wszystkie popoprawiać, nie mogę mieć przecież 2 na świadectwie maturalnym! Chociaż jedną będę miała - z fizyki. Miałam mieć 3, ale cóż, babka sobie nagrabiła w szkole i musiała odejść, oceny dyktowała przez telefon nauczycielce z w-fu. Tak się wkurzyłam, że nie wiem, ale czasu niestety nie cofnę. Mówi się trudno. Teraz trzeba dać z siebie wszystko, nie wspominając o maturze. Właśnie, muszę zmienić deklarację maturalną. Jednak będę zdawać rozszerzony angielski. Doszłam do wniosku, że nie będę się strachać przed ustnym egzaminem, que sera, sera.
Teraz dopiero mam dużo roboty, ale cóż pomęczę się jeszcze te 4 miesiące i zdam maturę jak najlepiej potrafię. Każdy może, trzeba tylko chcieć.

[edit]
Mam ochotę znów podciąć sobie żyły, ale tym razem nie będę jechać na pogotowie, o nie. W spokoju się wykrwawię, aż w końcu zejdę z tego świata.
Nic nie ma sensu. Dla wszystkich jestem głupia z głupim charakterem.

© joliment