[3]19 grudnia 2008 @ 16:34


1. Don't give up 5 minutes before the miracle.
Skończyłam z mylogiem. Wkurzyłam się, już od dwóch tygodni nie działa. Olałam to i zaczynam od nowa, choć miałam sentyment do tamtego bloga. W każdym razie muszę gdzieś pisać, nie umiem tego trzymać w sobie. Ostatnio schudłam, ale po ostatnim obżeraniu się nie wiem jak to będzie. Wolę nie patrzeć na wagę, w ogóle dostałam okres, to już czuję tak, że szok. No trudno, jutro jest wielki dzień. Dziś jak zwykle pojechałyśmy po sobie z matką - życie. Chyba się do tego przyzwyczaiłyśmy. Czytam tak w ogóle Zmierzch - Stephanie Meyer. Super książka, właściwie to saga. ALE jest i tak super. Tymczasem będę lecieć. Co do szablonu, jest taki jak wcześniej - też mam do niego sentyment ;P

[4]23 grudnia 2008 @ 12:25


2. Without you in my world there are no paints
Nie wiem nawet od czego zacząć. Zakochałam się. Zakochałam się w tych książkach, Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie. Zawsze uwielbiałam czytać, to było moją pasją i mam nadzieję, że na wieki nią zostanie :) Mimo, że trzeciej ksiażki nie przeczytałam do końca, to już nie mogę przestać myśleć o ostatniej - Przed świtem. Nie wiem czy czytałyście te książki, ale są boskie. Mojego entuzjazmu nie da się opisać słowami. Ale z drugiej strony nie mogę się tak napalać, bo będzie źle. Moim życiem w końcu nie może rządzić wyobraźnia, albo nie przez całe życie. W każdym razie, za dużo myślę. Wczoraj czytałam jedenaście godzin tę drugą książkę. Ohh tak. Były dwie krótkie przerwy, a potem dalej. Żeby tak było z nauką to by było świetnie. Teraz zabieram się do prasowania, matka zostawiła mnie z niezłą listą rzeczy do zrobienia. No cóż, mówi się trudno, ale mam jeszcze całą noc na czytanie :) Dzięki temu nie myślę o jedzeniu, głodzie i czuję się świetnie. I jeszcze najważniejsze! Wybaczcie, że was nie odwiedzam, ale cóż, woczraj czytałam, przedwczoraj też. Hmm, ogólnie cały czas czytam, niestety to nie jest książka tylko ebook i znajduje się w laptopie, a w nim nie mam neta, a jak już chcę wejść do kompa, to matka się pluje. Przy najbliższej okazji poodwiedzam was wszystkie!

[16]29 grudnia 2008 @ 10:52


3. Love replaces fear.
Ehh. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile ślęczałam nad tą notką, żeby ją napisać. Po prostu nie wiedziałam co i jak i w ogóle. Niestety już przeczytałam te książki. Wiedziałam, że to tak się skończy, a mimo tego nie zareagowałam. Za bardzo się przywiązuję, a zwłaszcza do takich książek. I to się dopiero nazywa nałóg. Teraz nie mam co z soba zrobić, normalnie bym wstała i już siedziała w laptopie i czytała, ale nie mam co czytać. Obiecałam sobie, że jak skończę to będę się uczyć. Hahahaha. Nie wierzyłam w to wtedy jak i teraz nie wierzę. Muszę sobie wynaleźć jakieś inne zajęcie. Przy okazji schudłam. Czytanie mi służy. Ale co teraz skoro nie mam co czytać? Pomyślicie sobie, że panikuję. Owszem, tak. Gdyby była teraz szkoła to tyle bym o tym nie myślała, ale, że jest wolne to znów się pogrążam. Ehh. Nienawidze tego. No cóż, obiecałam, że was poodwiedzam to to zrobię. :)

[33]30 grudnia 2008 @ 14:21


4. Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają sie robić to jak najlepiej.
Już mi lepiej. Nie znalazłam w sumie jeszcze jakiegoś szczególnego zajęcia, ale dziś weszłam na wagę i patrzę - znów mniej! Jestem taka zadowolona, że to się w głowie nie mieści. Najlepsze jest to, że nic praktycznie takiego nie robię. Tylko pilnuję tego co jem. No, ale w sumie przydało by się poćwiczyć. Tylko tak strasznie plecy mnie bolą. Nie wiem czemu, to pewnie znów coś z kręgosłupem. Ajajajj. Bynajmniej widzę, że idzie dobrze i nareszcie są tego efekty. A w domu jak w domu. Chciałabym tyle nie siedzieć, ale nie mam gdzie wyjść, ani z kim - chyba, że z psem na spacer. Ale gdybym szła ulicą i non stop nadawała do mojego psa to ludzie by pomyśleli, że coś ze mną nie tak. To pewnie też przeze mnie. Odtrącam wszystkich jak leci. Ogólnie wystarczy mi jakaś rozmowa, nawet nie wiem o ekologii, medycynie czy sporcie. Zobaczę co dziś da sie zrobić. Trzymajcie się ;*

[13]31 grudnia 2008 @ 13:49


5. "Czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nierówno - raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży - a mimo to przemija. Nawet mnie to dotyczy" Bella
No właśnie dziś tak nawiązując do tego czasu. Leci strasznie. Nie wiem czy się cieszyć, z roku na rok jestem starsza. Chciałabym na zawsze zatrzymać mój wiek, który by stanął na siedemnastu latach, lecz niestety za jakieś 49 dni (nie żebym odliczała) będę mieć te (magiczne?) osiemnaście lat. Jestem tym przerażona. Tak właśnie można to opisać. Wszyscy wokół mnie się cieszą, w końcu będą pełnoletni, wszystko mogą itp itd. Ale co dalej? Aż mam ciarki kiedy myślę o przyszłości. Kiedy byłam w gimnazjum zupełnie inaczej myślałam o niej. Chciałam skończyć dwa fakultety, mieć magistra i coś robić dalej, a teraz? Chcę skończyć to liceum, zrobić sobie jakieś studium dwu czy trzy letnie i koniec. Ile nam tego życia pozostało? Nie mam zamiaru go tracić na naukę, biorąc pod uwagę inne ważniejsze rzeczy. Chcę się oddać tylko jednej rzeczy, która sprawia, że jestem szczęśliwa, ale to kiedy indziej wam opowiem. Tu można się kłócić i kłócić :) Jednym słowem mam nadzieję, że ten nowy rok będzie lepszy od poprzedniego. Moim celem jest schudnąć do lata, w sumie czerwca, maja, ale mniejsza z tym. MUSZĘ być chuda. Inna opcja nie wchodzi w grę.

© joliment