[4]2 listopada 2015 @ 18:44


Cały weekend own mi nie działał. Robiłam kilka podejść by napisać notkę, ale nic z tego.

Oczywiście kolejny tydzień mi przeleciał - dosłownie - nie wiem gdzie się podział. Czas dosłownie zapierdala 200km/h, a ja z jęzorem do pasa nie nadążam. W pracy jak w pracy. Każdy dzień jest taki sam, naprawdę. Przychodzę przed ósmą, zapalam światła, włączam komputer, radio, rozbieram się, gotuję wodę na kawę, siadam przed kompem, sprawdzam pocztę, czytam gazetę, czekam na Martę, gadamy przez 40 minut, dzwonię, jem, czytam, robię kawę, dzwonię, gadamy, dzwonię, robię herbatę, gadamy, dzwonię, dzwonię, jem, potem czas sruu i do domu. Tak każdy dzień. Nie żebym narzekała, ale brak sensownego zajęcia sprawia, że dziczeję. I jeszcze na dodatek siedzący na przeciwko mnie siostrzeniec szefa, z tą na zmianę udręczoną miną/nonszalanckim uśmieszkiem. Ludzie. Dwie osoby w biurze to dla mnie o dziesięć za mało. Duszę się.

W środę mam ortopedę. Moja mama rozmawiała ze swoim lekarzem i nic takiego mi nie jest w kolano. Jakie to szczęście, że człowiek, który mnie nie widział wie lepiej co mi dolega :)

Ten miesiąc w ogóle stoi pod znakiem lekarzy. Później gin, endo, dermatolog, dentysta, a gdzieś w międzyczasie muszę wcisnąć okulistę, by zamienić te dziadoskie okulary na soczewki.

[7]5 listopada 2015 @ 18:08


- Proszę pani, musi pani mieć niewiarygodnego pecha, by kolano pani się od tak zniszczyło. Uraz spowodował chondropatię rzepki. Ma pani tu skierowanie do szpitala na artroskopię. Po zabiegu będzie pani musiała wstrzykiwać kwas hialuronowy. Radzę już odkładać pieniążki.
- Rehabilitacja nic nie pomoże?
- Nie, nie pomoże.
- Nie mogę ćwiczyć?
- Nie, nie może pani obciążać kolana, tudzież kucać bądź klękać. Zalecany jest jedynie basen by wzmocnić mięśnie.
- Aha.


[9]8 listopada 2015 @ 10:16


Wczoraj około 11 umówiliśmy się z facetem na oglądanie samochodu. Na necie spoko opis, fotki ze środka też. Przyjeżdżamy na miejsce a to jakiś autohandel, samochód powgniatany, bez okazania dowodu rejestracyjnego ani karty pojazdu, za kupe kasy. Otrzymaliśmy tylko numer VIN. Najlepsze było to, że to VW Polo - serwisowane w Hondzie (sprowadzane z Niemiec, a serwisował Turek). Nooo więc pojechaliśmy do salonu VW, żeby dowiedzieć się czegoś o przeszłości tego auta. Okazało się, że w bazie nie ma o nim NIC. Jedynie tyle, że jest czarne. Oczywiście zrezygnowaliśmy z niego, ALE że byliśmy w salonie, to popatrzyliśmy na inne polówki. Była tam jedna fajna czerwona. Dwie godziny później kupiliśmy ją.
Sama jestem w szoku, bo pod wpływem chwili kupiłam co najwyżej spodnie albo kosmetyki, ale nie samochód! Rodzice najwyraźniej zmienili zdanie (sąsiad opowiedział przypadek z ostatniego weekendu z okolic Gorzowa - facet miał wypadek i samochód złamał się na pół - okazało się, że był spawany z dwóch aut). Także zaczęli coś mówić o tym jak ważne jest bezpieczeństwo i kupują nowy.
Odliczam czas do wypominania jaka jestem najgorsza i niepotrzebnie kupili ten samochód ...

[09-11-2015, 19:32]
Powinnam zostać wróżką, naprawdę. Dziś koło 9-10 dzwoni do mnie matka i mówi, że zwróciła zaliczkę za auto, BO dostaliśmy za mało gratisów.
Później brat mi powiedział, że byli w toyocie (tą markę mieliśmy wcześniej kupić) i okazało się, że nowy golas kosztuje ok 52 tys. Więc brat wrócił się do VW i zaczął się targować i nagle poszli nam na rękę i dali w tej samej cenie (co toyota) polówke już z o wiele lepszym wyposażeniem, większym silnikiem i ogólnie bajerami. Jak klient rezygnuje to im się już dupa pali i dokładają. Ale cóż, uwierzę jak zobaczę to auto na podjeździe.

[8]13 listopada 2015 @ 18:32


Kolano samo z siebie mnie napierdala.
Autko ma być pod koniec miesiąca.
Dwie premiery filmów w jednym miesiącu.
Jak żyć ???

[6]17 listopada 2015 @ 19:42


rzygam tym domem.

matka sie rozmyslila i auta nie bedzie, bo ja wkurwiam i pyskuje.
aha.

boze czemu ty mnie tak nienawidzisz? mogles mnie umiescic w domu dziecka i wiodlabym szczesliwe zycie, a nie kurwa pieklo kazdego dnia. jestem wykonczona psychicznie.

matka ma pretensje, ze pracuje i nic w domu nie robie. ale zapomina, ze w kazdy kurwa mac weekend zapierdalam ;/
raz gada, ze nie mam kolezanek i z nikim sie nie spotykam, a potem, ze mnie w domu nie ma. wypomina mi, ze raz na rok ide do kina !!! no szlag mnie trafia!!! mogla umrzec pol roku temu i spokoj bym miala !!!

a miej jeszcze swoje zdanie to juz koniec.

w dupie mam jej samochod i wszystko co z nia zwiazane. moge jezdzic autobusami.

a wiecie co jest najsmieszniejsze? jak ona byla chora i jeczala to ani slowa nie powiedzialam! a kiedy ja sie zle czuje, mowie, ze nie sypiam, mam problemy z pamiecia, wzrokiem, sluchem, teraz kurwa te kolana, to ona do mnie, ze wymyslam i na mozg mi padlo!!!

oddam ja do domu starcow. najgorszego z mozliwych. nie zasluzyla na moja opieke. w czasie jej choroby robilam wszystko, dupe mylam, a ona do mnie z takimi tekstami.
boze przysiegam, ze jednego dnia nie dam wiecej rady. no nie dam. mogles juz dawno mnie zabrac, a nie karzesz mnie nia i chorobami. nie mam juz sily.

[8]20 listopada 2015 @ 19:32


matka mnie zaraziła i się rozchorowałam. zajebiście.

kupiłam sobie cienie. a co tam. nie będę sobie żałować.

brała któraś z Was belarę?

[5]27 listopada 2015 @ 19:53


kijowo mi idzie pisanie tego bloga. nie powiem, że nie mam czasu - bo mam trochę po pracy, ale zwyczajnie nie chce mi się odpalać lapa, mam dosyć kompa w pracy. naprawdę.

w poniedziałek kończy mi się umowa próbna, skoro nic nie mówią to przedłużą chyba? miałam dostać podwyżkę. ciekawe czy rzeczywiście będzie. nie uśmiecha mi się dalej tak robić za 1200. ta praca nie jest tego warta - mojego wstawania o piątej, niszczenia wzroku przy monitorze i biegania za szefem jak piesek z kawkami i herbatkami. nie wspominam o sprzątaniu biura i kelnerowaniu jak przyjedzie jakiś dziany klient. oczywiście, żadnej kasy z tego nie mam. jestem już tą robotą wykończona. chujowy dojazd daje mi się we znaki. nie dam rady dłużej tak prosperować.
dlatego czekam na to autko, ALE matka zastrzegła, że jak w coś walnę to będzie ze mną źle. znacie ją. będzie kurwa mega źle.

bogu dzięki zaraz wypłata, bo jutro na koncie będę mieć już tylko 7zł. chujowe drogie tabletki, chujowy drogi bilet. ja pierdole. nie starczy mi na lekarza. i chuj.

© joliment