[7]5 listopada 2014 @ 13:52


czy zawsze musi być tak, że chcemy to, czego nie mamy?

chcę to zakazane jabłko. baaaardzo.

[9]9 listopada 2014 @ 17:25


Nie mam czasu na nic. Już prawie codziennie jestem w pracy.
W związku wieje chłodem i wszystko mnie wkurwia.
Kiero zatrudniła nowego chłopaka, w moim wieku, podobno codziennie na trzy godziny zamyka się na siłce. A nóż jakieś ciacho ;p
Micz na nerwy mi działa, ale dostał ostatnio opierdol, więc chyba spuści z tonu.

Czemu to kolano mnie nakurwia jak tylko je dotknę?!

{zjadłam całą białą czekoladę i już mi lepiej}

[8]17 listopada 2014 @ 15:13


Ten tydzień to kongo. Byle do grudnia.
Lampkę wina piję dwa dni.

[2]21 listopada 2014 @ 12:22


Film oglądam pięć dni.
Jutro wolne, nie wiem po ilu dniach.

[4]24 listopada 2014 @ 19:05


Z Miczem ostatnio nakurwialiśmy na siebie. Szlag mnie trafia jak go słyszę, zabiłabym gołymi rękami!!!
Najgorsze jest to, że jakieś 16 godzin temu urodziło mu się dziecko i będę tylko słuchać zamienisz sieeee??? NIE KURWA !!!!!!! Kierowniczka wie, że on i W. w ogóle nie dogadujemy się, a ona leci z tekstem, że nie lubi jak jest taka atmosfera w pracy i dawno by już ich zwolniła, gdyby nie była miła. Nad czym ona się zastanawia?! Dawno wywaliłabym na zbity pysk!!!
Gdyby nie to, że potrzebuję kasy, to nie szłabym do tej pracy. Najgorsza ekipa ever. Mogę siedzieć cicho przez 8 godzin i się nie odzywać, ale bez przesady, czasem trzeba do kogoś pysk otworzyć ;/

[6]27 listopada 2014 @ 14:11


Chciałam wyrabiać tylko pół etatu, a dostałam znów kurwa 3/4. Teraz pracuję po 12 godzin, ciekawe jak to wszystko ogarnę.

© joliment