[8]4 października 2015 @ 16:39


ja pierdolę, kurwa mać.

w piątek przyjechali Białorusini do szefa. 10 minut przed ich przyjściem z językiem do pasa z M. biegałyśmy i rozstawiałyśmy zastawę, kroiliśmy tort itp itd ... jak już był prawie koniec, kiedy oni wraz z szefem siedzieli jak święte krowy przy stole i dawali się obsługiwać, szef do mnie (ok godz. 11 było) z tekstem, że mam wszystkim ponalewać wina. ja uznałam, że się przesłyszałam i wyszłam, za plecami doszło do mnie "a gdzie ta idzie". M. nalała wino.
ogłupiałam po prostu. nie dość, że pracuję jako sprzątaczka to na dodatek kelnerka?!
szef ma się za nie wiadomo kogo, bo ma kase. wiedziałam, że to chuj.
a jego żona tylko stała i patrzała jak biegam tam i z powrotem...
ludzie czy ja nigdy NORMALNEJ pracy nie znajdę ?!

[2]9 października 2015 @ 18:31


nie mogę przestać o nim myśleć ;<

[3]15 października 2015 @ 19:44


przestałam cokolwiek czuć.
nie wiem co jest ze mną nie tak. po prostu wielka pustka.

[8]18 października 2015 @ 13:24


mówiłam, że kocham jesień? i chuj, że non stop pada deszcz i chuj, że jest ciemno. nie muszę się kryć z deprechą.
wczoraj zrobiłam zupę dyniową.

[11]24 października 2015 @ 17:30


wyznaczam sobie chyba jakieś nowe trendy. tydzień przed wypłatą szastam kasą.

odebrałam dziś wyniki rezonansu kolana i wyszła mi chondropatia stopnia II i jakaś lekka lateralizacja rzepki. hmm. ciekawe.

© joliment