[2]3 stycznia 2015 @ 10:02


Na początku myślałam, że to wypalenie, ale doszłam do wniosku, że to tylko brak czasu. Teraz powinno być lepiej.
Zwolniłam się z pracy z dniem 31 grudnia. Czuję ulgę, tak sądzę. Praca tam była nie lada wyzwaniem dla mojego organizmu i psychiki szczególnie. Także co było, a nie jest nie liczy się w rejestr!
Nie chce mi się robić podsumowania z zeszłego roku, bo niczego w nim szczególnego się nie wydarzyło co by miało wpływ na rok bieżący.
Jednakże ułożyłam sobie niejaką listę to do na ten rok. Po pierwsze ogarnąć wszystkie projekty, książki i inne duperele do sesji łącznie z napisaniem drugiego rozdziału mojej nieszczęsnej magisterki i wtenczas wrócić do ćwiczeń. Wstyd, że tak się zaniedbałam po lecie.
Nie wiem czy ten rok będzie lepszy od poprzedniego. Nie mam pojęcia, bylebym nie cofnęła się do tyłu.
Tak w ogóle zaszalałam i zrobiłam sobie hybrydy i rozjaśniam zęby białą perłą. Jeszcze muszę się zapisać do fryzjera. Coś muszę ze sobą zrobić, a kasy coraz mniej.

[2]7 stycznia 2015 @ 19:49


chujowe te hybrydy, odkleiły się jebane ;/
z MN rozmowy o ślubie trwają, jednakże moja mamusia zmieniła co do niego zdanie i już nie chce go za mojego męża.
przykro mi mamusiu, ale to, że twoje życie było do bani, nie znaczy, że moje też takie będzie.

[14]8 stycznia 2015 @ 18:30


Dzwonie dziś do kiero w sprawie wypłaty. Oczywiście za pierwszym i drugim razem nie odebrała telefonu, później odebrała z tekstem rozumiem, że dzwonisz w sprawie wypłaty - (ironicznie) wpłaty na moje konto mam o godzinie 16 i zadzwonię jeśli będę mieć pieniądze. Oczywiście mało co zrozumiałam, bo strasznie przerywało - nie pierwszy raz.
Jak do jutra nie będzie pieniędzy to się posiekam. Wszędzie, gdzie pracowałam wypłata była na MOJE KONTO i to do DZIESIĄTEGO, a nie do ręki (bo taniej) pięć dni PÓŹNIEJ. Ludzie trzymajcie mnie.

Zaczął gonić mnie czas - projekty, projekty, projekty. Jedno szczęście, ale później - egzaminy, egzaminy i egzaminy. Zaczynam się stresować. Muszę kupić MbActive - mózgu pracuj!

[4]10 stycznia 2015 @ 15:21


Żeby nawet o wypłatę trzeba było się upomnieć to są kpiny i parodie. Dziś na zmianie był Micz. Rzygam nim. Moja matka tylko na niego spojrzała i też stwierdziła, że to buc. Kiero podziękowała mi za współpracę i chyba zmieniła zdanie, bo powiedziała mi, że byłam dobrym pracownikiem (wtf?!).
Magisterko pisz się sama!

[1]11 stycznia 2015 @ 21:16


Projekty wszystkie ukończone, teraz muszę tylko je oddać.
W tym semestrze miałam tego jak nasrane ;/

Wracam do ćwiczeń w lutym, oby moje kolano się zregenerowało do tej pory - bo wyglądam bardzo źle. Oglądam zdjęcia sprzed trzech lat, skoro kilkukrotnie udało mi się zejść do takiej wagi, to teraz również mi się uda. Muszę.

[6]16 stycznia 2015 @ 18:38


Mamusiu nie umieraj! ;c

[8]17 stycznia 2015 @ 19:42


Matka umierająca już kładzie się do piachu, ogarnięta z cenami w spalarni, ale wciąż upierdliwa.
Ojciec nic nie wie.
Nie mogę się na niczym skupić.

[10]19 stycznia 2015 @ 21:44


nie dźwignę tego psychicznie.

[8]21 stycznia 2015 @ 19:26


kiedy wiadomo, że miłość się kończy?

[7]25 stycznia 2015 @ 12:19


zaglądam tu od jakiegoś czasu, zabieram się, by wszystko z siebie wydusić, ale nie potrafię.
wszystko straciło sens, jakby coś się skończyło, jakby wszystko się skończyło. nie czuję już nawet, że nad czymś panuję, życie biegnie jakoś obok, pomijając mnie. czas się kończy, nawet go na sobie czuję, ale co z tego? nawet egzaminy nie odwracają mych myśli, już nie. nie potrafię na niczym się skupić, literki mi się mieszają, nie pamiętam co robiłam 5 minut wcześniej. tak chyba smakuje ta obojętność, psychicznie jest się wrakiem i nie czeka się już na nic. to jest chyba w tym wszystkim najgorsze. kiedyś czekałam. teraz już nie.

© joliment