[22]1 stycznia 2012 @ 14:54


Stary rok zakończyłam oglądając słaby film, malując paznokcie i pijąc truskawkową maślankę. Potem siedziałam w oknie 20 minut i oglądałam fajerwerki, tu rzeczywiście wyglądało to niesamowicie, bowiem mieszkam hmm dość wysoko i mam widok na trzy miasta :) Poza tym nie przeszłam jak co roku załamania nerwowego, a to duży plus, nie płakałam, a to też jest coś i nie nawrzucałam sobie jak zawsze. Chyba zrobiłam krok do przodu. Także spokojnie mogę powiedzieć, że jest dobrze :)
A w domu jak zawsze, ale chcę zapomnieć co się działo wczoraj, w ogóle w zeszłym roku. Teraz mam czystą kartkę i tylko ode mnie zależy jakimi kolorami ją zapełnię.

[17]3 stycznia 2012 @ 16:31


Chciałam się odezwać wczoraj, ale nie miałam czasu, cały dzień się uczyłam, robiłam projekty, a i tak gucio z tego wyszło. Dziś miałam zaliczenie, które miałam w małym palcu, a i tak dostałam 3+ i nie zostałam zwolniona z egzaminu, dosłownie się załamałam. Wszystkim pomagałam, a sama zawiodłam. Źle zaczyna się ten nowy rok. Aż nie chce mi się na siebie patrzeć.

[12]4 stycznia 2012 @ 19:46


Od dziś do poniedziałku łącznie mam wolne. Za dobrze mam na tych studiach ;P A tak na serio nie wiem w co ręce włożyć, za tydzień w piątek mam egzamin na prawko, a ja jeszcze nie zaczęłam się uczyć testów, mam nadzieję, że teraz mi się uda przy tym usiąść, bo wcześniej dosłownie nie miałam czasu, a najgorsze jest to, że w przyszłą środę mam dwa egzaminy, facet, który uczy nas dwóch przedmiotów stwierdził, że da nam dwie kartki z pytaniami za jednym zamachem. Oszalał. Przez trzy miesiące nic, dopiero przed sesją wykładowcy sobie przypominają, że muszą zrobić koła, zaliczenia i egzaminy. No patologia. Ten miesiąc będzie najgorszy, aż nie chce mi się myśleć ile mnie jeszcze czeka. Chociaż powiem wam, że ten semestr w porównaniu do dwóch poprzednich jest lajtowy, naprawdę. Gorzej będzie na czwartym, znów się spotkam z szalonookim Moody'im, boże chciałabym tylko zdać.
Poza tym zauważyłam coś, moja przyjaciółka (O.) jest zła (?), że chudnę. Ostatnio pół żartem, pół serio powiedziała, że nie mogę być chudsza od niej. Nie wiem o co chodzi, ale mam wrażenie, że "moja dieta" jest jej w niesmak. Nie wiem czego się obawia. Ale zauważyłam to w jej oczach, że woli, żebym była tą grubą, a ona tą wysoką, chudą blondynką. Mam nadzieję, że to nie powtórka z rozrywki jak z tą ostatnią (A.), co zapomniała co nas łączy i odbiła mi faceta. Skąd się bierze w ludziach tyle egoizmu?


[21]6 stycznia 2012 @ 15:05


Jeden projekt już prawie skończyłam, muszę tylko go dopicować i wkleić parę slajdów i będzie okej. Dziś z kumpelą kończymy drugi i piszemy pracę. Chcę mieć to po prostu z głowy, zwłaszcza, że mam jeszcze kilka innych rzeczy do zrobienia. W każdym razie jestem już bliżej, niż dalej. Muszę idealnie wykorzystać ten weekend, by dobrze wystartować w przyszłym tygodniu. Teraz wszystko zaczęło mnie przytłaczać, uczelnia, dom, prawko. Naprawdę nie ogarniam, odetchnę kiedy skończy się to szaleństwo, póki co byle do lutego.
Ale gdzieś w całym tym pośpiechu pojawia się lekki uśmiech na mej twarzy, kolejny kilogram mniej :)

[21]8 stycznia 2012 @ 17:29


Tak jak pisałam - tak zrobiłam. Wszystkie projekty mam z głowy. Pracę "obronną" zaczęłam już pisać, więc jest okej. Za testy też się wzięłam, mam nadzieję dziś skończyć, by jutro wziąć się za naukę do egzaminów. Najgorsze jest to, że nie wiem czy facet mnie zwolni czy nie. Ehh nie lubię takiej niepewności. Poza tym wczoraj byłam rano na zakupach z rodzicami, także trochę ich wykorzystałam, ale no cóż czasem można :) Potem ogarnęłam dom, gdyż później wpadła do mnie kumpela z jej matką i urządziłyśmy sobie prawie babski wieczór, a prawie dlatego, że mój ojciec się dołączył, ale jednak nie było źle. Z O. poszłyśmy oglądać film i było naprawdę przyjemnie. Więcej takich wieczorów sobie życzę :) Jednak teraz jest to niemożliwe, ta sesja może nie będzie ciężka do zaliczenia, ale daje mi się we znaki, jest dużo do zrobienia i mało czasu by się do wszystkiego przygotować jak należy. Może już panikuję, ale tym razem chciałabym mieć ferie z prawdziwego zdarzenia.

[17]10 stycznia 2012 @ 19:19


ZP UE mam z głowy, z projektu mam 5 i jestem zwolniona z egzaminu :) Poza tym to się wkurzyłam, bo niestety nie zostanę zwolniona z prognozowania, nad którym swoją drogą spędziłam mnóstwo czasu. Dosłownie zabrakło mi 1 pkt, a facet powiedział, że nic nie może na to poradzić. W ogóle jest niesprawiedliwy (chłopak, który został złapany na ściąganiu dostał drugą szansę i możliwość poprawy, a ja już nie, bo przecież otrzymałam pozytywną ocenę ;/), także na obronę nie muszę robić metody delfickiej, wystarczą metody wygładzenia wykładniczego. Ale jednak naprawdę jestem zła. Tyle się uczyłam i na nic. No, ale cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jutro mam zaliczenie z inwestycji i funduszy, no cóż jakoś to będzie. Dziś zrobiłam sobie wolne, narzuciłam sobie zbyt duże tempo pracy i po prostu mój organizm odmówił mi posłuszeństwa, czyt. nogi i leżałam dziś brzuchem do góry i oglądałam grey's anatomy. Chociaż za chwilkę porobię kilka testów, a wtedy lenienia się ciąg dalszy :)

[12]11 stycznia 2012 @ 18:44


Inwestycje kapitałowe - 5! Jednak ciężka praca się opłaciła. Z kolei egzamin z ik i fsue poszedł mi dobrze o dziwo. Także w tym tygodniu tylko wybiorę się do biblioteki z K. i ogarniemy interpretacje do metod i mam nadzieję skończymy nasze prace. O przyszłym tygodniu nawet nie wspominam, codziennie coś, ale nie przeszkadza mi to, mam zamiar wyrobić się do 30 stycznia i nie mieć poprawek. Nie wiem skąd się we mnie bierze ten zapał. Ale chyba muszę sobie udowodnić, że stać mnie na to wszystko. Poza tym dziś jak wychodziłam z uczelni to dosłownie ziemia się pode mną zatrzęsła, kiedy go zobaczyłam. Byłam w szoku, on raczej mnie nie zauważył, dopiero potem, przecież szliśmy w tym samym kierunku. Ja się schowałam za znajomym i zwiałam na skmkę. Naprawdę się przestraszyłam, dopiero chwilę później jak weszłam do skmki to się uspokoiłam, bo tak cały czas się trzęsłam. Jedno szczęście, że on był z jakimś gościem. Chyba jestem przerażona konfrontacją z nim, nie chciałabym go więcej napotkać na swojej drodze. Niestety on tu też studiuje, ale tylko (aż?) do czerwca. Świat jest okrutny.

A i dziś oglądałam z matką rozmowy w toku i był odcinek o anorektyczkach. Moja matka w pewnym momencie wyskoczyła z tekstem: "żebyś przypadkiem też nie wpadła w anoreksję", a ja na to: "ja i anoreksja? pff". Tyle potrafiłam jej odpowiedzieć. Co ja jej będę mówić? Sama nie wiem co się dzieje.
W dzień kiedy miałam prezentację to przed nią powtarzałam sobie jaka jestem beznadziejna i obleśna, takie coś nie powinno chodzić po ziemi. Naprawdę wierzę w to. Dlatego by lepiej się poczuć zrobię wszystko by się zmienić, obojętnie jakim kosztem.

[26]13 stycznia 2012 @ 14:01


Muszę wam się znów pochwalić :D Wczoraj zaliczyłam ik i fsue, czyli mam z głowy kolejny egzamin i zaliczenie. Ponadto dziś zdałam testy na prawko, także bardzo się cieszę, zostaje mi tylko wykupienie godzin i ustalić termin na egzamin praktyczny :) Ale ranek w cale nie zapowiadał się tak dobrze. Dostałam okres, czułam się fatalnie, dodatkowo stresowałam się testami, ledwo z resztą doszłam do ośrodka - tak się trzęsłam. No, ale ostatecznie jest okej. Niedługo zabieram się dalej za pisanie pracy z prognozowania, mam nadzieję ją skończyć najpóźniej w niedzielę, wtedy się jej pouczę, ogarnę jeszcze kilka innych przedmiotów. Dużo tego będzie. No, ale ferie są tego warte :) I rodzice w końcu są ze mnie dumni, a to uczucie jest najważniejsze, czuję jakbym odzyskała kontrolę nad swoim życiem.

[22]15 stycznia 2012 @ 13:20


Pracę obronną skończyłam wczoraj, dziś muszę ją tylko przejrzeć i ewentualnie poprawić. Naprawdę jestem z siebie dumna. Niektórzy z mojej grupy nawet nie wzięli się za obliczenia, nie wiem jak sobie to wyobrażają, no ale co tam, ja mam wszystko za sobą :D
Tak w ogóle to spadł śnieg, nie wiem jak dojdę na uczelnię ze wszystkimi zębami. Masakra. Rzadko kiedy sypią tam piach czy sól. Jeśli po tym tygodniu będę posiadać taką samą lub zbliżoną liczbę zębów to będzie powód do świętowania :)
Wczoraj wieczorem on znów się odezwał. Chyba ma jakieś napady dobroci dla ludzi i czasem zechce napisać. Ale jakoś zwisa mi to, mam dużo nauki i nie mam kiedy się nim przejmować.
Dziś tak na marginesie buszuję w necie i przeczytałam chyba na snobce czy gdzieś, że pewna puszysta modelka wygrała w castingu z chudymi modelkami i została twarzą walentynkowej kampanii Ann Summers. Jak ją zobaczyłam to od razu pomyślałam boska. Ale siebie w takim wydaniu nie wyobrażam. Umarłabym gdybym teraz przytyła.



[16]16 stycznia 2012 @ 14:15


Pracę już oddałam. Poczułam tak niesamowitą ulgę, że nawet nie zdajecie sobie sprawy. Jutro jeszcze mam mega duże koło i egzamin. Naprawdę nie wiem w co ręce włożyć.
Poza tym jak to Locuraa nazwała moja neverendingstory nie daje o sobie zapomnieć. Byłam w szkole by wydrukować i zbindować moją pracę, podchodzę do ksera, a tu on sobie stoi. Naprawdę mam tego dość. Mam jego dość. On jest wszędzie.

[29]19 stycznia 2012 @ 16:51


We keep moving forward, opening new doors, and doing new things, because we're curious and curiosity keeps leading us down new paths. Walt Disney
Nie macie pojęcia jak się cieszę, że to już koniec tygodnia. Mam za sobą koło z zarządzania zasobami i zachowań konsumenta, a także egzamin i obronę z prognozowania gospodarczego. Czuję, że poszło mi dobrze, raczej ;p W każdym razie zostały mi jeszcze tylko trzy przedmioty i koniec. Dosłownie kamień z serca, ponieważ najgorsze mam za sobą, teraz powinno być już tylko lepiej. Przez te koła, egzaminy i zaliczenia jestem wykończona, powiedzenie, że brakuje mi snu to za mało, potrzebuję całej wieczności by odespać ten miesiąc. Tak czy inaczej teraz biorę się za siebie, mam więcej czasu na ćwiczenia, także od razu powinnam się lepiej poczuć. Fakt waga leci w dół, ale ćwiczenia dają mi ten komfort psychiczny, mam wtedy wrażenie, że maksymalnie wykorzystałam dzień, bo teraz niestety nie mogę tego powiedzieć. Codziennie tylko szkoła - nauka - spać.
No i prawie bym zapomniała wam coś powiedzieć :D Otóż jadę dziś skmką i stację po mnie wsiada jakiś chłopak, no i stoimy tak fejs tu fejs. Ja w sumie jak zwykle obczajam świat za oknem, a on tak perfidnie się na mnie patrzy. W pewnym momencie nasze oczy się spotkały, nie lubię takich konfrontacji, także moje oczy od razu czmychnęły w stronę okna. Najgorsze było to, że wysiadaliśmy na tym samym przystanku, także niezbyt dobrze się czułam. Kiedy kolejka się zatrzymała to dosłownie z niej wyskoczyłam. Chodzi o to, że pierwszy raz ktoś mnie tak taksował wzrokiem, jakby miał jakiś rentgen w oczach, no niefajnie. Ale i tak to był dobry dzień, może dlatego, że mam pozytywne nastawienie i dużo więcej się uśmiecham i śmieję. Wiecie co, to na pewno przez tą sesję, nie mam po prostu czasu by się nad sobą użalać i w sumie bardzo dobrze. A ta piosenka podnosi mnie na duchu :)

[15]26 stycznia 2012 @ 16:23


Im dłużej nie pisałam, tym bardziej nie wiedziałam od czego zacząć. Egzaminy jak egzaminy, niedługo koniec i wtedy odpocznę. Poza tym ostatnio słyszy się tylko o ACTA, ale komentować tego nie będę. Mam wrażenie, że się wypaliłam po tym wszystkim, dosłownie nie mam siły. Dziś usłyszałam, że wyglądam strasznie, co okropnie podniosło mnie na duchu. Naprawdę się nie wysypiam. W ogóle ludzie już działają mi na nerwy, nie znoszę wręcz chamstwa, prostactwa i "co-to-nie-ja-lizmu", aż się gotuję. Skąd oni wszyscy się biorą?! Teraz mam dosłownie wylane na resztę, nikomu więcej w niczym nie pomogę, bo nawet nie usłyszę głupiego "dziękuję".

[55]30 stycznia 2012 @ 18:06


Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?

© joliment