17 lipca 2018 @ 21:10 + (1)

ja to jestem do dupy.
teraz przeszkadzają mi upały, za dużo owoców, za dużo gotowania, za dużo wekowania. ja pierdole.

za to spełniłam jedno ze swoich marzeń, byłam na openerze na koncercie Bruno Marsa, było fantastycznie, ale.... ale atmosfera nie umywa się do tej na woodstocku. ludzie niemili, pod scenę nie dało się podejść, bo ludzie się zapierali - gorzej jak mój pies. ale koncerty były spoko.

w robocie jak zwykle. M. poszła na urlop a ja znów się nasłuchałam, że nie zarobiłam na siebie, że jest dół nie do zakopania, że to niepewna branża itp itd... ona kurde zawsze wie kiedy pójść jak stary jest na miejscu.
ogólnie w robocie dużo się dzieje, ale nic związanego z pracą :) - żeby nie było - szukam czegoś innego. wciąż.

poza tym wszystko po staremu, mogłabym narzekać, ale po co.
chyba muszę bardziej wychodzić do ludzi, bo już dziczeję, tylko jest jeden problem - nie chce mi się. wolę być sama ze sobą, niż słuchać pierdolenia. chyba się starzeję.


© joliment