5 lipca 2021 @ 20:24 [2]

Rzeczywiście rzadko tu bywam - pewnie dlatego, że w końcu zaczęło mi się wszystko ukladać;)
Ale zacznijmy od początku. Rok temu w czerwcu w końcu zaczęto mnie szanować w pracy, prowadziłam własne projekty i byłam niezależna.
W lipcu odbył się wyjazd integracyjny mojego działu, gdzie naprawdę się zgraliśmy - poznałam kilka osób z zupełnie innej strony. Było naprawdę fajnie. Potem nadszedł sierpień - mój urlop został przesunięty z uwagi na braki kadrowe w naszym pokoju - w związku z czym Kostrzyn odwiedziłam po planowanym terminie woodstocku, co okazało się przełomowym momentem w moim życiu.
Poznałam P., który wywrócił moje życie do góry nogami - co pchnęło mnie do podjęcia drastycznej decyzji tj. złożenia wypowiedzenia w listopadzie, a następnie wyprowadzki w grudniu z Trójmiasta do... Szczecina!
Pracę znalazłam po dwóch miesiącach pomimo trwającej pandemii, więc można! Taki krok pokazał mi, że naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych a ograniczenia są tylko w mojej głowie. Na szczęście.
Co więcej, żeby było jeszcze ciekawiej, dwa miesiące temu się pobraliśmy!
Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że w końcu się wyrwę i odżyję to nie uwierzyłabym, co więcej - popukałabym się po głowie... W tamtym czasie nie widziałam światełka w tunelu, ba - myślałam, że moje życie do końca będzie udręką. Teraz widzę jak bardzo się myliłam...
Do pełni szczęścia brakuje tylko naszego M. i później potomków;)
Może i w tym wypadku życie mi wynagrodzi te stracone lata. Bo chyba lepiej późno, niż w cale.

© joliment